Jacek Andrzej Rossakiewicz



NEOLIBERALNA DEREGULACJA




Zwycięstwo kapitału z czasem doprowadziło do teoretycznego zwalczania myśli Keynesa (głównie za pomocą niewybrednych, pośmiertnych ataków na jego osobę) i obrony dawnych osiągnięć” teorii klasycznej przez teoretyków neoliberalizmu. Wkrótce powstała nowa szkoła: monetaryzm. Najwybitniejszy przedstawiciel monetaryzmu Milton Friedman (ur. 1912) dyplomatycznie powtarzał w zasadzie to samo, co odważnie i z zaangażowaniem głosił Keynes. Kładł jednak nacisk nie na pełne zatrudnienie, ale na zwalczanie inflacji. Friedman wprowadził pojęcie naturalnej stopy bezrobocia, czyli minimalnego poziomu bezrobocia, jakie można utrzymać, bez powodowania inflacji. Oprócz tego postulował jednorazową redukcję tempa wzrostu podaży pieniądza do poziomu docelowego a następnie przestrzeganie trwałej reguły działania tzn. dostosowywanie tempa wzrostu podaży pieniądza do tempa wzrostu produkcji realnej. To słuszne monetarne zalecenie nie może zostać wykonane dopóki kreacja pieniądza polega na oprocentowaniu. Jego realizacja jest natomiast stosunkowo łatwa podczas tradycyjnej emisji pieniądza. Emisja pieniądza zawsze jednak była w liberalizmie tematem tabu, co było związane z liberalną preferencją lichwy. (Im mniej pieniądza w społeczeństwie i na rynku, tym wyższe stopy procentowe).


W latach 70-tych i 80-tych głównym problemem gospodarczym stał się wzrost cen, wynikający przede wszystkim z kryzysów naftowych. Pierwszy kryzys naftowy miał miejsce w latach 1973-1974 i był efektem destabilizacji rynków walutowych. Dzięki dolarowi zastępującemu złoto Amerykanie mogli emitować banknoty o stałej wartości pomimo zwiększania ich ilości i pokrywać tymi banknotami wysoki deficyt handlowy. Za prezydentury Nixona pokrycie w złocie dla amerykańskich zobowiązań wobec zagranicy spadło do 19%. Nie można było dalej kontynuować takiej polityki i prezydent w 1971roku zawiesił wymienialność dolara na złoto. To spowodowało czterokrotne podniesienie ceny ropy naftowej przez kraje islamskie, przywiązane (niepotrzebnie) do złota. Decyzja Muzułmanów spowodowała kryzys gospodarczy wywołany wzrostem cen energii. Obróciła się też po latach przeciwko nim samym, intensyfikując dążenie reprezentantów kapitału do podporządkowania sobie narodów islamskich narodów posiadających ropę i obdarzonych monoteistyczną religią.


Wzrost cen sprawił, iż posiadacze kapitału zaczęli szukać metod opanowania kryzysu, czyli odbicia sobie strat wywołanych wzrostem cen. Nowa polityka finansowa zaczęła być prowadzona pod hasłem walki z inflacją”. Za wzrost cen zaczęto obwiniać interwencjonizm państwowy. Ta fałszywa diagnoza jest podtrzymywana do dzisiaj i służy do zwalczania idei zagrażających neoliberalizmowi. Porzucenie idei interwencjonizmu było przedwczesne; po pierwsze nie zlikwidowano oprocentowania, więc nie zlikwidowano przyczyny inflacji cenowej, po drugie wzrost cen został wywołany kryzysem naftowym. Kryzys naftowy wynikał z nadmiernej emisji dolara przez FED. Nikt przeciwko temu nie protestował i dolar był chętnie przyjmowany, bowiem imitował złoto: zgodnie z hasłem: dollar as good as gold. Kiedy porzucono wymienialność, z powodu emisji dolarów w ilościach przekraczających ilość posiadanego złota islamscy eksporterzy ropy utracili zaufanie do amerykańskiej waluty i podnieśli cenę. Wszystkie wydarzenia były niezależne od działań zwolenników interwencjonizmu i nie miały nic wspólnego z interwencjonizmem, ani z Keynesem. Mimo to zręczni, ekonomiczni mistyfikatorzy wykorzystali te wydarzenia do podkopania zaufania do interwencjonizmu.


Teoretycy monetaryzmu w celu likwidacji wzrostu cen wypracowali ideę podwyższenia stopy inwestycji poprzez obniżenie podatków oraz minimalizację budżetu. W ten sposób dokonano zwrotu monetarystycznego, który doprowadził do wycofania się państwa z ingerencji w sprawy gospodarcze. Nazwano to deregulacją. Deregulacja oznaczała powiększenie niekontrolowanej władzy kapitału. Państwo przyjęło rolę instytucji legalizującej i chroniacej jego działania. Rozważania teoretyczne monetarystów stworzyły odpowiedni klimat do podejmowania przez banki własnych działań w walce z inflacją”. I tak Bank Anglii w 1979 roku podniósł stopę procentową i rezerwy obowiązkowe, a do 1981 roku co tydzień wyznaczał minimalną (a nie maksymalną) stopę procentową. Później ograniczył się do prowadzenia operacji otwartego rynku i zmniejszania rezerw obowiązkowych, czyniąc miejsce na kreację pieniądza-długu, który jest przeciwieństwem emisji pieniądza. Emitowany pieniądz dłużny powraca do banku jak bumerang z większym impetem nabrzmiały odsetkami.


Kryzys naftowy doprowadził ostatecznie do demonetyzacji złota przez MFW (1976), do dewaluacji amerykańskiego dolara i do upłynnienia kursów walut, co oznaczało upadek porozumień z Bretton Wood.


Kraje islamskie nie potrafiły zagospodarować napływu pieniądza ze sprzedaży ropy naftowej po zawyżonej cenie. Nadmiar środków finansowych eksporterzy ropy lokowali w europejskich i amerykańskich bankach, które z kolei dzięki temu udzielały taniego kredytu państwom Afryki, Ameryki Południowej i Europy Wschodniej. Kraje te zadłużały się licząc na trwanie inflacji i łatwą spłatę kredytu. Zwrot monetarystyczny w praktyce bankowej spowodował jednak, że stopy procentowe zostały podniesione o 100% i zadłużone kraje znalazły się w pułapce kredytowej . Odsetki od zadłużenia naliczane i spłacane latami przekroczyły sumy pożyczone . Pułapki kredytowe, spłata niekończących się odsetek od zaciągniętych długów, spowodowała kryzys zadłużeniowy krajów Trzeciego Świata i Europy Wschodniej. W ten sposób, kosztem innych państw, banki zrekompensowały sobie swoje straty kapitałowe wynikające ze wzrostu cen po podwyżce ceny ropy. Wysoka stopa procentowa (udzielanych kredytów) stała się dla banku instrumentem walki z inflacją”. I rzeczywiście pieniądz ściągany do banku poprzez spłatę odsetek znikał z rynku nie tyle ograniczając inflację, co wprowadzając deflację. Z kolei odsetki płacone przez wierzycieli zagranicznych rekompensowały straty wywołane gospodarczą stagnacją. Oprocentowanie generujące odsetki zawarte w cenach towarów i tym samym kreujące wzrost cen w społeczeństwie, jednocześnie pozwalały bankom chronić własny kapitał i pomnażać zyski. Efektem takiej polityki był oprócz wzrostu cen, brak pieniądza (deflacja), recesja i powiększanie siężnic majątkowych, prowadzące do upadku klasy średniej. Dawna krytyka wzrostu stóp procentowych i tendencja do stopniowego zwiększania ilości pieniądza (typowa dla markantylistów i interwencjonizmu) została wyśmiana, bowiem decydenci stawiali sobie inne cele. Chodziło im przede wszystkim o budowanie wartości pieniądza a to najłatwiej można było uczynić wprowadzając wysokie stopy procentowe; wysoką cenę pieniądza, która poprzez kredyt-dług i odsetki ściągała pieniądz z powrotem do banku. Lansowano hasła: pieniądz rodzi pieniądz, czas to pieniądz oraz określenie, iż pieniądze pracują”. W wyniku wysokich stóp procentowych zmniejszała się ilość pieniądza na rynku, co dodatkowo służyło podniesieniu jego ceny. To, że pozytywna efektywność kapitału w gospodarce wówczas malała, nie stawało się przedmiotem dyskusji. Odrzucono także postulaty neokeynesistów, którzy ograniczenie inflacji chcieli realizować poprzez podniesienie podatków, a nie poprzez wzrost stóp procentowych. Właściwym posunięciem jest likwidacja oprocentowania generującego wzrost cen. Postulat ten jest odrzucany. A fakt wzrostu cen z powodu odsetek jest przemilczany.


Polityka trudnego i drogiego pieniądza; tzw. stabilizacja pieniądza prowadzona przez neoliberalnych praktyków monetaryzmu jest zabójcza dla gospodarki. Wysokie oprocentowanie kredytów inwestycyjnych generuje wzrost cen produkowanych towarów. Jednocześnie spłata oprocentowanych kredytów ściąga pieniądz do banku ograniczając jego ilość na rynku. Mamy więc do czynienia z podwójnym mechanizmem deflacyjnym. Rosną ceny i spada ilość pieniądza na rynku. Tzw. inflacja cenowa idzie w parze z rzeczywistą deflacją. Ceny rosną choć jest coraz mniej pieniądza. Taki jest efekt neoliberalnej deregulacji; dążeń monetarystów praktyków. Deregulacja to właściwe słowo na określenie efektu ich starań, gdyż udało im się dokonać znaczącej dezorganizacji gospodarki światowej i destrukcji finansów.


Warunkiem funkcjonowania wysokich stóp procentowych jest brak pieniądza; stąd celowy brak emisji. To, że przy braku odpowiedniej siły nabywczej w społeczeństwie, słaby popyt czyni produkcję nieopłacalną a gospodarka obumiera, nie dotyczy bankierów bezpośrednio. Następują bankructwa, recesja i bezrobocie, ale wartość pieniądza nie spada. Lekarstwem na słaby popyt mają być kredyty konsumpcyjne, ale ich upowszechnienie to coraz powszechniejsze zadłużenie ludności i dalsza deflacja. Stąd potrzeba spadku stóp procentowych, realizowana jednak tylko w krajach, w których świadomość ekonomiczna jest rozwinięta. Np. w Japonii stopy procentowe wynoszą maksymalnie 0,1%. W przypadku patologicznego utrzymywania wysokich stóp procentowych (np. w Polsce) rodzi się coraz większa deflacja i coraz większe zadłużenie ludności. Alternatywą dla zadłużenia jest pokrywanie wydatków z majątku zgromadzonego wcześniej. Dążenie do ochrony (lub budowy) wartości kapitału poprzez rozwój lichwy, skutkuje destrukcją finansów i majątku społeczeństwa. Chęć dokonania stabilizacji pieniądza przy jednoczesnym zachowaniu braku stabilizacji, jaki wynika z odsetkowego wzrostu cen, to paradoks monetaryzmu i istota jego destrukcyjnych deregulacji.


Monetaryzm istnieje i może się rozwijać dzięki temu, że przynosi zyski części społeczeństwa. Przede wszystkim władzy finansowej; bankierom i finansistom, którzy będąc właścicielami i zarządcami pieniądza dążą do utrzymania lub podniesienia wartości posiadanego kapitału. Stało się to możliwe poprzez tzw. liberalizację rynków finansowych; uwolnienie kursów walut i demonetyzację złota. Pieniądz słusznie uwolniony od parytetu złota, został jednak całkowicie niesłusznie uwolniony od swojej zależności od gospodarki; produkcji i ilości towarów. Wyzwolony pieniądz czerpie swoją wartość” z niedostatecznej jego ilości w społeczeństwie. Im mniej pieniądza tym bardziej jest on wartościowy i tym wyższa jest jego cena. W ten sposób łatwo wytworzyć nadwartościowość pieniądza. Zjawisko to dobrze tłumaczy wysoką wartość waluty w kraju o zrujnowanej gospodarce. Najłatwiej podnieść wartość pieniądza poprzez ściągnięcie go z rynku za pomocą wysokich podatków i wysokich stóp procentowych. Tak wykreowana mała ilość nadwartościowej waluty nie może obsłużyć gospodarki, która popada w recesję, powoduje deficyt budżetowy, ujemny bilans handlowy, ale także pozwala dokonać aprecjacji waluty na rynkach międzynarodowych i rozdysponować powstałe zyski pomiędzy nielicznych właścicieli kapitału.


Władza finansowa, aby skutecznie funkcjonować w opisany sposób, potrzebuje sprzyjającego jej rządu lub rządu słabego, który jej nie zagrozi, (patrz: polski rząd). Potrzebuje także dostępu do mediów, a jeszcze lepiej wszelkiej ich kontroli. Władza medialna, dobrze opłacana, pozwala kształtować społeczną świadomość całkowicie fałszywie i utrzymać wspólnotę w nieświadomości zachodzących procesów. Elokwentni redaktorzy przedstawiają realia gospodarcze i polityczne w pozytywnym (lecz fikcyjnym) świetle i zawsze z pełnią entuzjazmu dla silnej waluty w niewiadomo dlaczego słabym gospodarczo kraju. Praktyczny mone-taryzm wiąże się zatem z rozwojem i upowszechnieniem socjotechniki i psychomanipulacji. Władza finansowa dąży także do ośmieszenia i całkowitego podporządkowania sobie klasy politycznej, używając w tym celu mediów.



Należy dodać, że wprowadzenie w danym kraju wysokich stóp procentowych przyciąga międzynarodowych spekulantów, którzy przy takich okazjach pomnażają swój kapitał. Wzrasta płynność kapitału opartego na spekulacyjnych zasobach. Bez perspektywy dalszych zysków jest on skłonny uciec, co spowodowałoby krach finansowy; deprecjację waluty. Pozostaje więc stwarzanie obcemu kapitałowi coraz bardziej atrakcyjnych warunków zwiększając oprocentowanie. Stąd tasiemcowe emisje obligacji coraz wyżej oprocentowanych. Te działania powiększają tylko rozmiar hipotetycznego krachu w przyszłości. Kiedy spekulacyjny balon pęknie gospodarka załamie się z większym hukiem (jak np. w Argentynie), a nikłe zasoby podstępnie zubożonego społeczeństwa i upadająca gospodarka nie pozwolą spłacić narosłego zadłużenia. Na tę drogę kieruje narody MFW, doradzając im restrykcyjną politykę monetarną i uzależniając wszelką pomoc od spełnienia takich absurdalnych warunków.

Lekarstwem na infekcję deregulacji; finansową spekulację i lichwiarski monetaryzm jest zupełnie inne działanie. Stopniowe ograniczanie (do zera) oprocentowania i stopniowe zwiększenie podaży pieniądza poprzez jego normalną emisję, (ewentualnie powiązaną z dewaluacją, co zależy od rozmiaru nadwartościowości pieniądza). Gospodarcze zaniedbanie wymaga nowych inwestycji, zwiększenia produkcji, zmniejszenia bezrobocia i w końcu stabilizacji gospodarki na zadowalającym poziomie. Jest to powrót do pozytywnych, ekonomicznych idei charakterystycznych dla interwencjonizmu państwowego. Idee te powinny być obecnie rozszerzane na gospodarkę światową, w celu budowania w ekonomii międzynarodowego, sprawiedliwego ładu, tak aby nie dopuścić do zastoju właściwego dawnemu merkantylizmowi. Lekarstwem na patologiczny monetaryzm jest także rozwój świadomości ekonomicznej i świadomości pieniądza. Wraz z brakiem środków finansowych w latach 80-tych XX wieku powróciło zainteresowanie ideami Silvio Gesella. Najlepszym tego świadectwem jest książka Margrit Kennedy Pieniądz wolny od inflacji i odsetek oraz jej praktyka: powołanie do życia jednej z pierwszych lokalnych walut komplementarnych chiemgauera w niemieckim mieście Prien. W upowszechnianiu świadomości patologicznego finansowego status quo wiodącą rolę ogrywają także teoretycy Kredytu Społecznego (demokracji ekonomicznej). Wszystkie te działania powinny iść w parze z dialogiem, mającym na celu stworzenie autentycznej więzi opartej na uczciwym porozumieniu ludzi różnych religii i cywilizacji, gdyż problemy finansowe i gospodarcze wynikają z konfliktów religijnych i cywilizacyjnych, i nasilają je. Nie ma tu jednak fatalizmu a dobra wola ludzi i wsparcie duchowe umożliwia ponad-cywilizacyjne porozumienie.  Istotnym novum jest pojawienie się islamskiej bankowości bezodsetkowej, (patrz DF Nr 6 lub artykuł prof. Eugeniusza Gostomskiego, Kultura bez lichwy  ). Bankowość bezodsetkowa oddala odsetki i podatki jakie na płacenie tych odsetek ściąga z nas proliberalne (obecnie) państwo.


Teoria demokracji finansowej wyraża postulaty ekonomii obywatelskiej za pomocą pojęć i narzędzi teoretycznych m.in. ekonomi klasycznej, po to aby ukazać jedność ekonomii oraz fakt, iż do słusznego celu wiedzie wiele dróg, w zależności od tego, skąd ktoś rozpoczyna swoją podróż. Studenci ekonomii akademickiej, wychowani na wadliwych, liberalnych i degulacyjnych teoriach, mają możność konfrontacji politycznie poprawnych poglądów z innym spojrzeniem na ekonomiczną i finansową problematykę.








home