Trzy Podstawowe Zasady Demokracji Finansowej
PIERWSZA ZASADA DEMOKRACJI FINANSOWEJ:EMISJA PRO PUBLICO BONO
Bank może monetyzować dobra (towary), ale nie może traktować wykreowanych kwot jako swojej własności, (ani własności akcjonariuszy). Pieniądze te są bowiem własnością całego społeczeństwa i mają za zadanie powiększyć wielkość finansowego obrotu we wspólnocie. W pierwszej kolejności należą się one producentom zakupionych towarów.
Za usługę monetyzacji dóbr bank może pobierać niewielką, stosowną prowizję, rodzaj opłaty manipulacyjnej, ale nie może domagać się zwrotu całej kwoty (na dodatek powiększonej o odsetki) bowiem de facto bank nie pożycza tej kwoty ze swoich zasobów, ale ją kreuje i robi to PRO PUBLICO BONO (dla dobra publicznego). Oto rozwiązanie kwestii zadłużenia. Upadek wielu bezzasadnych długów, które nie mają i nie nigdy nie miały podstawy prawnej.
EMISJA PIENIĘDZY JAKO MONETYZACJA DÓBR KONSUMPCYJNYCHOpisany postulat Emisji Pieniądza Pro Publico Bono rozwiązuje nie tylko kwestię zadłużenia, (działając wstecz i likwidując skutki przywłaszczenia sobie prawa własności do wykreowanego pieniądza), ale rozwiązuje także kwestię dalszej emisji. Emisja Pro Publico Bono, jako zasada monetyzacji przyrostu dóbr, jest łatwa do zaakceptowania przez reprezentantów cywilizacji łacińskiej i islamskiej, którzy żyją w swoich wspólnotach i kierują się zasadami solidarności społecznej. Natomiast może być trudna do zaakceptowania dla wielu reprezentantów cywilizacji żydowskiej, którzy czują się outsiderami we wspólnotach chrześcijańskich, mają z tego powodu wyższy poziom lęku i dążą do zapewnienia sobie przewagi finansowej. (Odłóżmy tutaj problem na ile zasadny jest ten lęk, wynikający z dawnych walk i prześladowań). Zajmijmy się sposobami emisji i monetyzacji dóbr.
PIENIĄDZ JAKO NAJBARDZIEJ POWSZECHNA I JAWNA UMOWA SPOŁECZNA
Problem wielkości i
sposobu monetyzacji
przyrostu
dóbr to zasadniczy problem ekonomii. Obecnie jest on nadal rozwiązywany
poprzez
stosowanie metod właściwych dla tradycji pieniądza kruszcowego -
dzisiaj już
kompletnie anachronicznych. Wydobycie kruszcu nie ma już żadnego wpływu
na
przyrost ilości pieniądza. Pozostały zatem procedury właściwe dla
kredytu. Ale
te procedury także są anachroniczne, bowiem kredyt także wyrósł z braku
pieniądza opartego na złocie. Obecnie pieniądz jest efektem i
materializacją
najbardziej powszechnej umowy społecznej, a nie symbolem złota, więc
zasady
jego emisji powinny być ustalone także społecznie. Dzisiaj można emitować pieniądz - a nie go jedynie pożyczać i to na procent; monetyzując przyrost dóbr za pomocą oprocentowanego długu, tak, że wartość wytworzonych dóbr (mieszkań, samochodów) powiększona o odsetki staje się własnością banku a nie ludności (producentów i konsumentów). Nic dziwnego, że ten anachroniczny sposób monetyzacji dóbr prowadzi do "ubóstwa w obfitości" [1] a w dalszym efekcie do prawdziwego ubóstwa w niedostatku, bo deflacja (brak pieniądza na rynku) prowadzi do stagnacji i kryzysu gospodarczego.
EMISJA PRO PUBLICO BONO ZAMIAST KREDYTOWEJ SAMOWOLIObecnie nie mamy do czynienia z emisją nastawioną na realizację publicznego dobra. Dominuje samowolna kreacja substytutu pieniądza dokonywana na zasadzie kredytu-długu. Sposób kreacji substytutu pieniądza w trakcie procedury kredytowej został już opisany. Ta kreacja wynika dzisiaj z poziomu arbitralnie ustalanej częściowej rezerwy obowiązkowej i ze współczynnika popytu na gotówkę, które tworzą mnożnik bazy pieniężnej [2]. Ustalaniem tych wielkości zajmują się urzędnicy bankowi. Dokonują oni takich regulacji, aby 1. utrzymać (lub podnieść) wartość zgromadzonego kapitału oraz 2. przejąć wartość powstających dóbr poprzez kreację substytutu pieniądza, czyli poprzez oprocentowanie pieniędzy - co jest niewłaściwe.
NEGATYWNY ASPEKT OPROCENTOWANIA KONTDrugim źródłem substytutu pieniądza, (pieniądza wynikającego z lichwy) jest dodatnie oprocentowanie kont i obligacji. Ten pieniądz nie jest długiem dla jego właściciela, ale jest długiem dla całej wspólnoty i także jest rodzajem substytutu. Kwoty pochodzące z oprocentowania i zasilające wybrane konta oraz powodujące wzrost wartości obligacji znajdują pokrycie w wartości wyprodukowanych towarów, a kiedy to nie wystarcza także w wartości przyszłej produkcji. Odsetki są sposobem przejmowania praw do konsumpcji powstających produktów, za pomocą mnożenia pieniądza. Lichwa jest tutaj zapośredniczona a wyzysk wspólnoty anonimowy. Oprocentowanie kont i obligacji choć z założenia powszechne, w praktyce tworzy nowe ilości substytutu pieniądza tylko dla nielicznych. Dzieje się tak, bowiem znakomita większość ludzi (80%) w ogóle nie ma oszczędności lub ma znikome, nie kupuje także obligacji. Są oni zatem pozbawieni przypływu środków finansowych z ich oprocentowania. Gdyby ludzie powszechnie mieli zgromadzone znaczne środki na kontach lub posiadali obligacje, oprocentowanie tworzyłoby dodatkowe ilości substytutu, który byłby pozyskiwany przez wszystkich, jednak nie ma to miejsca z powodu niedemokratycznego rozkładu pieniądza we wspólnocie.
ZŁUDZENIA EKONOMI LIBERALNEJ W ZAKRESIE OSZCZĘDNOŚCI I KREDYTÓWTrzeba też w tym miejscu sprostować pewien mit obowiązujący w ekonomii liberalnej. Oprocentowanie kont często traktuje się tam jako premię należną za oszczędzanie, a premia ta miałaby pochodzić z zysków, jakie daje kredyt udzielany osobom przedsiębiorczym. Ekonomiści liberalni rozpisują się o dobrodziejstwach takiej zależności i traktują stopę procentową jako mechanizm regulujący podaż pieniądza, (czyli jego cenę [3]) oraz jako mechanizm, który decyduje o właściwej alokacji środków finansowych; ich przepływie od tych którzy je mają, do tych którzy ich potrzebują. Miałby to być według ich oceny; cenny mechanizm samoregulacji w gospodarce. W rzeczywistości jednak nawet gdyby taki mechanizm działał nie miałby on żadnych cudownych właściwości. Po prostu umożliwiłby pobieranie haraczu, tym większego im mniejszy protest społeczny. Pozostawienie tego "mechanizmu" bez ingerencji prowadziłoby do zwyżki haraczu, bo po cóż właściciele kapitału mieliby zmniejszać swoje dochody, raczej będą dążyć do maksymalizacji zysku. Brak ingerencji prowadzi zatem do wzrostu stóp procentowych. Obniżka stóp procentowych jest najczęściej wynikiem decyzji świadomej lub decyzji wymuszonej przez protesty świadomych obywateli. Teorii "cudownej", liberalnej samoregulacji przeczą realia "neoliberalnej deregulacji"; podporządkowanie pieniądza i stóp procentowych decyzjom wysokich urzędników bankowych. To oni arbitralnie decydują o stopach procentowych; o wielkości kreacji substytutu na kontach, o oprocentowaniu kredytów (tzw. podaży pieniądza). Realizują w ten sposób cele, które są znane tylko im i bynajmniej nie pozostawiają tych ważnych kwestii "automatycznej samoregulacji". Polityka finansowa: "neutralna" lub "restrykcyjna" [4] decyduje bowiem o przetrwaniu, bądź upadku narodu. Urzędnicy ci nie mają i nie stosują pojęcia "korzystna polityka finansowa", czego należałoby się po nich spodziewać, od nich oczekiwać lub wymagać. Brak tego pojęcia najlepiej wskazuje na to, jak zaawansowany jest proces niszczenia cywilizacji łacińskiej przez bankowość opartą na lichwie. Wojna pomiędzy cywilizacjami prowadzona za pomocą pieniądza trwa już od ponad trzystu lat.
W trakcie normalnego gospodarowania pojawia się jego efekt, czyli produkt. Zazwyczaj efektywna praca prowadzi do wzrostu produkcji. Pojawia się więcej towarów. Aby je sprzedać, czyli aby zwiększyć podaż pieniędzy na rynku (T) potrzebne jest zwiększenie wykreowanego pieniądza (M) i rozdysponowanie przyrostu nowych pieniędzy (M) wśród ludności. Przyrost M nie stanie się przyczyną inflacji, jeżeli wzrost siły nabywczej będzie miał towarowe pokrycie, czyli przyrost ilości transakcji T na rynku będzie poprzedzony wzrostem ilości oferowanych towarów i usług. Zwiększy się wówczas jedynie poziom konsumpcji. Nastąpi także podwyższenie poziomu życia. W przypadku wzrostu produkcji towarów zwiększenie M jest wręcz potrzebne i jest najlepszym sposobem utrzymania dobrej koniunktury oraz kondycji gospodarki. Wzrost produkcji powinien zostać odzwierciedlony wzrostem M, tak aby dodatkowa masa towarów i usług mogła zostać wchłonięta przez społeczeństwo, poprzez wzrost ogólnej wartości wolumenu wymiany. Jest to najlepszy sposób zapewnienia wzrostu poziomu życia. Ceny P pozostają stabilne a wzrost poziomu życia (lepsze zaspokojenie potrzeb) nie odbywa się kosztem wzrostu szybkości obrotu V, który wiąże się przecież z męczącym wzrostem tempa życia.
"Cena pieniądza", czyli odsetki od kredytu jest doliczana do ceny produkowanych towarów. Wyższa cena niektórych towarów produkowanych za pożyczone, oprocentowane pieniądze powoduje, że inni producenci także podnoszą swoje ceny, aby ich realne zarobki nie spadły. W efekcie niemal wszystkie ceny idą w górę, choć z pewnością nie o ten sam procent.
PIENIĄDZE - PROCENTY - PRAWO DO KONSUMPCJI DLA NAJBOGATSZYCHZatem to, co kwestionował Ricardo wobec pieniędzy M, było realizowane za pomocą bankowego substytutu M' i do uwidocznienia tego można wykorzystać równanie Fishera. Stopa procentowa r niezmiennie towarzysząca bankowemu substytutowi została dopisana przeze mnie, bowiem wynika to z bankowej praktyki. Obecnie mamy w ekonomii równanie, które opisuje przyrost substytutu i okazuje się, że ten właśnie wzrost; w zależności od wysokości stopy procentowej r jest 1. sposobem pośredniego monetyzowania dóbr, 2. powodem inflacji, 3. jednym i drugim. Ta trzecia możliwość jest najbardziej prawdopodobna i najczęściej spotykana. Pierwsza i druga to możliwości skrajne. 1. Oprocentowanie odzwierciedlające w odpowiedniej proporcji przyrost dóbr to monetyzacja, zaś 2. oprocentowanie pieniędzy bez wzrostu produkcji lub w obliczu jej spadku to generowanie inflacji. 3. Możliwość trzecią możemy opisać za pomocą klasycznych pojęć ekonomii. Realna stopa procentowa, czyli różnica pomiędzy stopą inflacji, a stopa procentową - odpowiada monetyzacji przyrostu dóbr. To, co w stopie procentowej przekracza ilościowy przyrost dóbr (stopę realną) powoduje inflację. Jest to rachunek przybliżony, bo wzrost cen może oczywiście mieć więcej przyczyn niż te wynikające z oprocentowania kredytów i pieniędzy. Jednak, kiedy gospodarka rozwija się bez przeszkód, główną przyczyna inflacji jest nadmiernie wysokie oprocentowanie. Twierdzenie to jest sprzeczne z rozpowszechnionym sadem, jakoby oprocentowanie było lekarstwem na inflację. Teza, że oprocentowanie kont i obligacji stanowi antidotum na inflację polega na bardzo powierzchownym wglądzie; wykorzystywaniu zależności początkowej i przedstawianiu jej jako zależności głównej. Chodzi tu o ściąganie pieniądza z rynku do banku przy użyciu zachęty, jaka stanowią odsetki. Oczywiście wysokie oprocentowanie kont jest czynnikiem powodującym, że ludzie zamożniejsi wpłacają pieniądz do banku, lub kupują obligacje, co może na jakiś czas zapobiec inflacji, jeżeli jej niebezpieczeństwo nie jest zbyt wielkie. Jednak jest to pułapka, bowiem pieniądze się tam pomnażają, a to niebezpieczeństwo inflacji jedynie oddala w czasie, i jednocześnie je powiększa. Także spadek bieżących inwestycji, wywołany odpływem pieniądza, osłabia gospodarkę, co może w efekcie zaowocować stagnacja lub inflacją lub jednym i drugim (stagflacją). Dlatego walka z inflacją za pomocą oprocentowania to syzyfowa praca lub walka z wiatrakami.
MONETYZOWANIE PRZYROSTU PKB ZA POMOCĄ OPROCENTOWANIAJeżeli stopa procentowa w banku wynosi np. 5% a inflacja 2 %, to realna stopa procentowa wynosi 3%. Jeżeli PKB przy takich stopach wzrośnie powyżej 3% np. do 5% wówczas decydenci podnoszą stopę procentową o 2%, aby zmonetyzować przyrost dóbr dla SIEBIE. Jednak przy 7 procentowej stopie gospodarka nie jest w stanie wytworzyć tak wysokiego dochodu. PKB spada do 3 % a inflacja rośnie do 4% [10]. Te wahania wynikające z chciwego manipulowania stopą procentowa powodują kłopoty, w związku z tym rozsądniejsi decydenci w krajach wysoko rozwiniętych stosują bardzo umiarkowane stopy procentowe odpowiadające stopie realnej, np. wysokosci: 1 - 2 % (a w Japonii od lat stopa procentowa jest bliska zeru; 0.1 - 0,09%.) W ten sposób pokazaliśmy, iż oprocentowanie to pośredni sposób monetyzacji dóbr (qasi-monetyzacja), która niestety prowadzi dodatkowo do zadłużenia lub hiperzadłużenia ludności. Obniżenie oprocentowania do stopy realnej może pomóc ograniczyć inflację. Nie rozwiazuje to jednak problemu qasi-monetyzacji, bowiem jej pozytywny efekt; wzrost ilości środków płatniczych, dotyczy nielicznych a nie ogółu społeczeństwa. Monetyzacja przyrostu dóbr za pomocą oprocentowania, przynosi korzyści właścicielom obligacji i udziałowcom banku. Natomiast państwo i ludność popada w zadłużenie bez względu na efekty swojej pracy. Dysproporcje majątkowe powiększaja się. Pieniądz rodzi pieniądz, zaś ci co mają mało pieniędzy mają ich coraz mniej. Tak oczywiście być nie musi i monetyzacja przyrostu dóbr może być dokonywana w inny sposób ― właściwy.
EMISJA PIENIĘDZY ZAMIAST KREACJI ODSETEK I DŁUGUTym "innym" sposobem monetyzowania przyrostu dóbr jest powiększanie ilości pieniędzy a nie ich bankowego substytutu. Zamiast pokrywać przyrost PKB substytutem pieniędzy, którego własność jest już z góry określona, (pieniądz trafia do najbardziej zamożnych), można pokrywać przyrost PKB we właściwej proporcji, za pomocą normalnych, nie oprocentowanych pieniędzy. Co więcej tak emitowany pieniądz nie ma z góry określonego właściciela, nie pomnaża się na kontach prywatnych osób, ale jest własnością całego społeczeństwa.
WZROST BUDŻETUNajprostszym zastosowaniem tego nowego pieniądza jest zasilenie nim budżetu. Dopiero po takiej operacji możemy liczyć; czy mamy deficyt budżetowy, czy mamy budżetową nadwyżkę. Efekt pracy całego społeczeństwa znajduje swój monetarny wyraz. Naród nie jest skazany na pożyczki, ani na wyrywanie pieniądza innym narodom poprzez zyskowny (lub niesprawiedliwy) handel.
MONETYZOWANIE PRZYROSTU DÓBR WE WŁASNYM KRAJU - UZDROWIENIE STOSUNKÓW FINANSOWYCH NA ŚWIECIEStosowanie takiej emisji uzdrawia nie tylko stosunki finansowe w państwie, ale i stosunki międzynarodowe. Handel międzynarodowy zostaje uwolniony od agresywnej presji na zdobywanie pieniędzy, aby za pomocą pieniędzy odebranych innym narodom, spłacać narosłe odsetki od oprocentowanych kredytów we własnym kraju. Wysiłek gospodarczy każdego narodu jest monetyzowany na miejscu, a nie dopiero za granicą. Nie kosztem zubażania innych narodów, ale poprzez monetyzację wypracowanych dóbr. Na tym polega uzdrowienie finansów publicznych i międzynarodowych, a nie na ściąganiu coraz wyższych podatków, co usiłują nam wmówić tzw. "liberalne" siły polityczne i "liberalni" [11] ekonomiści.
PIERWSZA
ZASADA DEMOKRACJI FINANSOWEJ W USTAWIE ZASADNICZEJ
|
|
|