|
Jacek Andrzej
Rossakiewicz
DEMOKRACJA
FINANSOWA JAKO SPOSÓB REALIZACJI ZASAD USTROJOWYCH RZECZYPOSPOLITEJ
POLSKIEJ
1. Najważniejsze
zasady ustroju Rzeczypospolitej Polskiej określa Konstytucja.
Art.
1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich
obywateli. Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym
państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości
społecznej. Art. 3. Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej
należy do Narodu. Art. 4. Naród sprawuje władzę przez swoich
przedstawicieli lub bezpośrednio.
Pierwszy i drugi artykuł
określa cele ustrojowe R.P. Celom tym powinny zostać podporządkowane
wszystkie dalsze artykuły Konstytucji oraz ustawy obowiązujące w
naszym kraju. Niestety czasami uchwalone prawo lub praktyka
przedstawicieli Narodu nie jest zgodna z tymi celami. Dzieje się tak
na skutek braku wiedzy lub zaniedbania. Z tych dwu powodów państwo
nie realizuje zasad wspólnego dobra i sprawiedliwości społecznej w
dziedzinie finansów publicznych. Należy to wyjaśnić i zmienić.
2.
Pieniądz polski, jest pieniądzem narodowym, jego właścicielem jest
cały Naród Polski. System finansowy państwa powinien być tak
ukształtowany, aby dzięki niemu można było bez przeszkód realizować
cele ustrojowe, czyli wspólne dobro wszystkich obywateli i zasady
sprawiedliwości społecznej. Pieniądz jest jednym z najważniejszych
narzędzi w realizacji tych celów.
Narodowy Bank Polski jest
instytucją narodową i państwową. W tym znaczeniu właścicielami NBP są
wszyscy Polacy, Naród Polski i polscy obywatele, reprezentowani
pośrednio przez wybranych ludzi: przez Sejm, Senat i Prezydenta RP.
(Prezesa NBP powołuje Sejm na wniosek Prezydenta).
3. W myśl
Art. 227. pkt. 1. Konstytucji centralnym bankiem państwa jest NBP.
Jemu przysługuje wyłączne prawo emisji pieniądza, oraz ustalania i
realizowania polityki pieniężnej. NBP odpowiada za wartość polskiego
pieniądza.
Organami NBP są: Prezez NBP, Rada Polityki
Pieniężnej, Zarząd NBP i Komisja Nadzoru Bankowego. We wszystkich
tych instytucjach prezesem jest Prezes NBP. Ma on wraz z członkami
wymienionych instytucji najwyższą finansową władzę w państwie. Jest
mianowany przez Prezydenta R.P. na okres 6 lat a kadencję może pełnić
dwukrotnie. Prezes NBP oraz wszystkie instytucje, którymi kieruje,
powinny realizować cele ustrojowe państwa. Polityka finansowa w tej
dziedzinie nie jest pozostawiona bez wskazań.
Zadaniem NBP
jest utrzymanie stałego poziomu cen i wspieranie polityki
gospodarczej rządu, o ile nie jest to sprzeczne z zadaniem
podstawowym. Jednak najważniejsza jest realizacja celów ustrojowych
państwa. Narodowy pieniądz polski ma służyć Narodowi, a realizacją
tego zadania mają zajmować się władze NBP.
4. Od kilku lat
polityka finansowa władz NBP nie spełnia konstytucyjnego kryterium
dbałości o dobro wszystkich obywateli, ani postulatu realizacji zasad
sprawiedliwości społecznej. Jest to związane z przyjęciem przez
władze NBP zasad właściwych ekonomii liberalnej, w wersji
„neoliberalnej deregulacji”, które służą jedynie wąskiej
grupie społecznej; posiadaczom kapitału. Pieniądz prywatny; będący w
rękach prywatnych, jest uprzywilejowany kosztem pieniądza narodowego.
Dzieje się tak poprzez zastąpienie konstytucyjnej zasady
EMISJI pieniędzy – oprocentowaniem. NBP wstrzymuje się przed
realizacją swoich konstytucyjnych zadań emisyjnych a jednocześnie
dzięki oprocentowaniu pieniędzy funduje zyski prywatnym osobom,
niekoniecznie reprezentantom Narodu polskiego. Stały poziom cen jest
utrzymywany poprzez brak emisji proporcjonalnej do wzrostu
gospodarczego przy jednoczesnym monetyzowaniu wzrostu gospodarczego
poprzez oprocentowanie pieniędzy zgromadzonych przez ludzi
najbogatszych. Efektem takich działań NBP jest: 1. powiększanie się
dysproporcji majątkowych wśród Polaków, 2. powiększanie się obszaru
biedy i ubóstwa w Polsce. (Zjawiska te są odnotowywane przez GUS i w
jego statystykach można zapoznać się z danymi na ten temat). Trzecim
skutkiem prowadzenia takiej polityki finansowej jest deficyt
budżetowy państwa oraz wzrost zadłużenia Polaków. Całkowita wartość
zadłużenia zagranicznego wynosiła w roku 1995, 44 mld USD, w roku
2000 była to kwota 69.5 mld USD, na początku 2005 roku kwota ta
wzrosła do 126.6 mld USD i nadal rośnie bez względu na spłacane
odsetki.
Opisana powyżej sytuacja wynika z przyjęcia
niewłaściwych zasad „neoliberalnej deregulacji” i z
niewłaściwie stosowanej matematyki. Stwierdzenie to dotyczy właśnie
oprocentowania. Odsetki nie tylko prowadzą do niesłusznego
wzbogacania się osób najzamożniejszych, ale także (wraz z tzw.
odsetkami od odsetek) powodują wykładniczy wzrost zadłużenia całego
Narodu. Skutkiem tej polityki jest hiperzadłużenie zagraniczne Polski
oraz deficyt budżetowy.
5. Warto zastanowić się nad
przyczynami tego stanu rzeczy, bowiem sytuacja w Polsce nie jest
wyjątkowa. Większość państw, które stosują neoliberalny model
finansowy ma podobne problemy. Ich zadłużenie zagraniczne jest
mniejsze, za to deficyt budżetowy jest wyższy; dotyczy to większości
państw UE, a w Belgii i we Włoszech deficyt budżetowy jest dwukrotnie
wyższy niż w Polsce. Wyjaśnienie przyczyn takiego stanu rzeczy ma
zatem podstawowe znaczenie nie tylko dla Polski, ale i dla Unii
Europejskiej.
6. Największym sukcesem ekonomi liberalnej w
walce z pieniądzem narodowym było wyrugowanie zasady jego emisji z
oficjalnej myśli ekonomicznej. Wśród wielu współczesnych ekonomistów,
a także wśród wielu wykształconych ludzi, słowa „emisja
pieniądza” wywołują niechęć lub lęk. Zaraz też pojawia się
argument o inflacji. Od dwustu lat panuje w ekonomii liberalnej
przekonanie, że emisja pieniędzy nieuchronie powoduje inflację. Takie
przekonanie zawdzięczamy Davidowi Ricardo, który stworzył w 1810 roku
równanie: MV=PT, (gdzie M to ogólny zasób pieniądza, V szybkość
obrotu, P poziom cen, a T to ogół transakcji). Równanie to jest z
pozoru tautologią i mówi, iż ogólna suma użytych pieniędzy pomnożona
przez wielkość obrotu równa się cenom towarów pomnożonym przez
wolumen wymiany towarowej. Równanie to jest używane do uzasadniania
tezy, iż („przy niezmiennych innych czynnikach”)
zwiększenie masy monetarnej M nieuchronnie musi prowadzić do
zwiększenia P, czyli cen towarów. Taka interpretacja równania jest
używana jako argument za brakiem emisji, bo przecież emisja "grozi
wówczas inflacją".
"Uzasadnieniem" takiego
stanowiska jest zastrzeżenie: „przy niezmiennych innych
czynnikach”. W rzeczywistości zastrzeżenie to nie ma prawie
żadnego praktycznego sensu. Po co i dlaczego mielibyśmy zakładać, iż
"inne czynniki pozostaną niezmienne"? W trakcie normalnego
gospodarowania pojawia się jego efekt, czyli produkt. Zazwyczaj
efektywna praca prowadzi do wzrostu produkcji. Pojawia się więcej
towarów. Aby je sprzedać, czyli aby zwiększyć T potrzebne jest
zwiększenie M i rozdysponowanie przyrostu M wśród ludności. Przyrost
M nie stanie się przyczyną inflacji, jeżeli wzrost siły nabywczej
będzie miał towarowe pokrycie. Przyrost M umożliwi przyrost ilości
transakcji T, wynikający ze wzrostu ilości oferowanych towarów i
usług. Zwiększy się wówczas poziom konsumpcji. Nastąpi także
podwyższenie poziomu życia. W przypadku wzrostu produkcji towarów
zwiększenie M jest wręcz potrzebne i jest najlepszym sposobem
utrzymania dobrej koniunktury oraz kondycji gospodarki. Wzrost
produkcji powinien zostać odzwierciedlony wzrostem M, tak, aby
dodatkowa masa towarów i usług mogła zostać wchłonięta przez
społeczeństwo; poprzez wzrost ogólnej wartości wolumenu wymiany i bez
konieczności zmniejszania oszczędności. Jest to najlepszy sposób
zapewnienia wzrostu poziomu życia. Ceny P pozostają stabilne a wzrost
poziomu życia (lepsze zaspokojenie potrzeb) nie odbywa się kosztem
wzrostu szybkości obrotu (V), który wiąże się przecież z męczącym
wzrostem tempa życia, ale wynika z dysponowania większą ilością
pieniędzy.
7. Zamiast wzrostu ilości pieniędzy Ricardo
zaproponował zaciąganie kredytów, oczywiście oprocentowanych. Jego
stanowisko zostało uzasadnione także parytetem złota jaki wcześniej
przypisano banknotom. OD TEGO CZASU ekonomiści zaczęli uzasadniać
potrzebę istnienia odsetek jako bardzo logicznego systemu
samoregulacji popytu i podaży pieniądza, zaś przedsiębiorcy mieli
płacić odsetki od kredytów. Rola państwa została sprowadzona do roli
fałszywego „mecenasa”, który gdy brakuje pieniędzy
zamawia je u bankierów, oczywiście jako oprocentowaną pożyczkę, a
potem spłaca tę kwotę wraz z odsetkami ściągając pieniądze od
ludności za pomocą podatków. Tak oto władza państwowa została
odsunięta od emisji pieniądza. Funt angielski stał się pierwszym
pieniądzem dłużnym na świecie. Był emitowany jako dług, który trzeba
było spłacać, zamiast jako normalny pełnowartościowy pieniądz
odzwierciedlający efekty ludzkiej pracy; wielość produkowanych
towarów i świadczonych sobie przez ludzi usług.
8. Kiedy
państwo zostało pozbawione możliwości emisji normalnego pieniądza, a
jedynym źródłem pieniądza dla państwa stały się pożyczki, państwo
musiało spłacać swoje zobowiązania dłużne czerpiąc pieniądz za pomocą
podatków. Podatki wzrosły przynajmniej pięciokrotnie (od czasu
„dziesięciny”) a i tak nie było możliwości spłacenia
zaciąganych długów. Państwo musiało zacząć precyzyjnie liczyć
pieniądze, które posiada i których się spodziewa z podatków. Tak
powstała koncepcja budżetu państwa. Wraz z taką koncepcją budżetu –
zamkniętą na możliwość emisji nowego pieniądza - nieuchronnie pojawił
się deficyt budżetowy.
Pożyczone przez państwo pieniądze
trzeba było zwrócić, na dodatek z odsetkami, ale pieniędzy na odsetki
nikt nie drukował. Pieniądze na odsetki trzeba było odebrać
obywatelom. Tak więc im więcej państwo inwestowało i im lepiej
funkcjonowała gospodarka, tym większy był narodowy dług. Wkrótce
wpływy podatkowe państwa malały. Podatki przestawały wystarczać na
pokrycie nawet tych najbardziej uzasadnionych potrzeb ludności, na
obsługę państwa, na spłatę oprocentowanych długów zaciąganych w
imieniu narodu. Pieniądz był wysysany ze społeczeństwa, a długi dalej
rosły w tempie wzrostu wykładniczego: coraz szybciej w tym samym
czasie. Rozwiązaniem tej sytuacji „bez wyjścia” zazwyczaj
stawały się kryzysy ekonomiczne, rewolucje lub wojny, cyklicznie
pojawiające się w XX wieku.
9. Mechanizm pomnażania pieniędzy
za pomocą oprocentowania najlepiej zilustrować przetworzonym
równaniem Irvinga Fishera: MV+M'(1+r)V'=PT, gdzie r to stopa
procentowa, (a wyrażenie 1+r zostało dopisane przeze mnie), M’
prywatny pieniądz zgromadzony w bankach, a V’ to szybkość
obrotu tym pieniądzem (dokładnie: mnożnik, wielkość liczbowa; ile
razy pieniądzem obrócono). Oprocentowanie pieniędzy wymusza wzrost
cen i to nie tylko poprzez zwiększanie ilości pieniędzy, które
przekracza właściwą proporcję do przyrostu produkcji (zasada
inflacji), ale przede wszystkim poprzez oprocentowanie kredytów
inwestycyjnych; "cenę pieniądza". "Cena pieniądza",
czyli odsetki od kredytu jest doliczana do ceny produkowanych
towarów. Wyższa cena niektórych towarów produkowanych za pożyczone,
oprocentowane pieniądze powoduje, że inni producenci także podnoszą
swoje ceny, aby ich realne zarobki nie spadły. W efekcie niemal
wszystkie ceny idą w górę, choć z pewnością nie o ten sam procent. Ta
druga przyczyna wzrostu cen nie jest wywołana inflacją (nadmiernym
wzrostem ilości pieniądza), ale oprocentowaniem. W tym przypadku ceny
będą rosły choćby i sumy pieniędzy powstające w trakcie
oprocentowania, nie przekraczały właściwych proporcji przyrostu.
Równanie Fishera uwzględniające wzrost produkcji, ale i wzrost cen
spowodowanych oprocentowaniem, przedstawia się następująco:
MV+M'(1+r)V'=PT+(P+deltaP)deltaT.
W zgodzie z tym ostatnim
równaniem, pod zarządem neoliberalnych decydentów, funkcjonuje
dzisiaj pieniądz i cała globalna gospodarka.
10. Głównym
problemem neoliberalnego monetaryzmu jest to, jak uniknąć inflacji,
zrodzonej z monetyzowania przyrostu dóbr, poprzez oprocentowanie.
Decydenci dokonują tego poprzez nieustanne manipulacje stopami
procentowymi. Manipulacje te w pierwszej kolejności nastawione są na
ich zysk i stanowią zazwyczaj zaskoczenie dla ekonomistów i średnio
zorientowanej publiczności - bo szkodzą gospodarce.
W okresie
wzrostu gospodarczego, kiedy PKB rośnie (na skutek spadku stóp
procentowych i obniżenia ceny kredytu), czyli kiedy wszystko jest na
jak najlepszej drodze, decydenci nagle podnoszą stopy procentowe, po
to, aby zmonetyzować osiągnięty do tej pory przyrost PKB. Efektem
takiego sposobu monetyzacji jest powiększenie zasobu pieniądza u
rentierów i akcjonariuszy banków. Nie jest ważne dla decydentów, że
gospodarka wówczas ponownie pogrąży się w kryzysie, wzrośnie inflacja
i spadnie PKB. Te mikro-kryzysy są wywołane niewłaściwymi z punktu
widzenia dobra ogółu decyzjami ludzi, którzy własny zysk przedkładają
nad rozwój gospodarki i pomyślność Narodu. Po zmonetyzowaniu
przyrostu PKB w ciągu roku lub dwóch, stopy procentowe są znowu
obniżane i następuje mikro-ożywienie gospodarcze.
Podnoszenie
stóp procentowych stało się też paradoksalnym sposobem zwalczania
inflacji, która jest oprocentowaniem wywołana. Polega to na ściąganiu
pieniędzy z rynku przy użyciu zachęty, jaką stanowią większe odsetki.
Wówczas ludzie chętniej wpłacają pieniądz do banku. Pieniądz będący w
banku, mnoży się w wyniku oprocentowania, ale nie pojawia się na
rynku. Odsetki i reklamy namawiają do oszczędzania i coraz więcej
ludzi lokuje pieniądze na kontach terminowych, kosztem swojej
konsumpcji. Efektem jest deflacja, brak pieniądza na rynku.
Zmniejszająca się ilość pieniędzy na rynku wpływa na stabilność cen,
a nawet może doprowadzić do spadku cen (najbardziej dramatyczny i
łatwo zauważalny wskaźnik deflacji). Deflacja może także zostać
osiągnięta poprzez wzrost podatków, fiskalizm i poprzez ograniczenie
wydatków budżetowych. Taka jest przyczyna stosunkowo małego deficytu
budżetowego w Polsce.
Reasumując: A. Polityka finansowa, która
szkodzi gospodarce (tzw. „restrykcyjna”), B. Monetyzacja
dóbr poprzez oprocentowanie, które prowadzi jednocześnie do inflacji
i „schładzania gospodarki”, C. Paradoksalny sposób
zwalczania inflacji poprzez wzrost stóp procentowych, które
generalnie inflację generują, D. występowanie wzrostu cen wywołanego
oprocentowaniem i jego podobieństwo do inflacji, przy jednoczesnym
wprowadzaniu na rynku deflacji. To wszystko wyjątkowo dobrze oddaje
nazwa tej polityki: „neoliberalna deregulacja”
Najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że ludzie tę „deregulację”
akceptują. Robią to przede wszystkim dlatego, że o tym wszystkim nie
wiedzą, nie mają świadomości tego, co się dzieje, bowiem zasady
takiej polityki finansowej są ukrywane. Widać tylko same wskaźniki,
prawdziwe relacje pomiędzy wskaźnikami są pokrywane milczeniem.
Wiedza zastępowana jest liberalną demagogią, która dominuje w mediach
oraz na uczelniach ekonomicznych.
11. Taki oto system
„neoliberalnej deregulacji” finansowej i gospodarczej
został zaszczepiony w Polsce jako „transformacja ustrojowa”.
System ten jest oczywiście niezgodny z Konstytucją i z celami
ustrojowymi R.P. określonymi w Art. 1. i 2. Uniemożliwia także
realizację słusznego Art. 20. „Społeczna gospodarka rynkowa
oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej
oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi
podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.
System
ten został zakorzeniony w Konstytucji dopiero w Rozdziale X, „Finanse
Publiczne” w wybranych artykułach.
Pierwszy taki zapis
to Art. 216, pkt. 5 – ograniczenie długu publicznego do 3/5
wartości rocznego PKB. Pisałem już o tym, iż deficyt budżetowy
większości krajów UE jest wyższy niż w Polsce. Ograniczenie, o którym
mowa stwarza więc sztuczną barierę wzrostu dla długu wewnętrznego w
Polsce. Sam wzrost tego „długu” jest nieunikniony przy
wadliwej koncepcji budżetu. (Inne kraje lekceważą to, bo choć ludzie
tam zazwyczaj także nie rozumieją, dlaczego deficyt budżetowy ciągle
się im powiększa - mimo, że oni dobrze pracują - to nauczyli się już
tym w ogóle nie przejmować). W efekcie takiego zapisu po
przekroczeniu „limitu 3/5” Polacy zostaliby skazani
wyłącznie na pożyczki zagraniczne. Szybkim sposobem rozwiązania tego
problemu, jest zmiana sposobu monetyzacji dóbr i odzwierciedlenie
tego w ustawie w sposobie obliczania budżetu. Po takim zabiegu można
zmienić Konstytucję w dogodnym terminie, aby nie było w niej
niepotrzebnego zapisu, co jest po prostu nieestetyczne.
Drugi
zapis deregulacyjny to Art. 220, pkt. 2. – zapis o niemożności
pokrywania deficytu budżetowego poprzez zaciąganie zobowiązania w
NBP. Zapis ten stanowi dodatkowe zakorzenienie dla realizowania
„potrzeb pożyczkowych państwa” w bankach prywatnych
zamiast poprzez emisję pieniędzy narodowych przez NBP. Zapis ten może
zostać zneutralizowany częściowo poprzez zmianę ustawy budżetowej i
taki sposób liczenia budżetu, który będzie obejmował monetyzację
przyrostu PKB we właściwej proporcji. Zapis ten powinien zostać
zmieniony na swoje przeciwieństwo, czyli na zapis o możliwości
pokrywania deficytu budżetowego w wyjątkowych lub uzasadnionych
przypadkach, bowiem może się to kiedyś okazać potrzebne. (Taki zapis
przewiduje np. projekt konstytucji jaki opracowała Samoobrona R.P.)
Rozwiązaniem problemu deficytu budżetowego jest przede
wszystkim zmiana zasad liczenia budżetu; uwzględnianie w nim
przyrostu dóbr, monetyzacja właściwej części tego przyrostu i emisja
pieniądza na tej podstawie.
Trzeci i najważniejszy zapis
deregulacyjny; to powołanie Rady Polityki Pieniężnej i oddanie jej
inicjatywy w zakresie polityki finansowej zupełnie niezależnie od
Sejmu i Senatu. Zapis ten mógłby nie mieć żadnego znaczenia, o ile
członkowie Rady kierowaliby się zdrowymi zasadami. Jednak to właśnie
w RPP podejmowane są decyzje deregulacyjne; określanie wysokości stóp
procentowych i inne założenia polityki finansowej. Enigmatyczne ciało
zapośredniczone nadmiernie wobec Narodu (9 członków mianowanych po
trzech przez Sejm, Senat i Prezydenta R.P. plus Prezes NBP), działa
niezależnie od Rady Ministrów i określa to, co w budżecie jest
najważniejsze, ilość pieniądza i sposób jego emisji. Dominacja
neoliberalnej deregulacji w działaniach Rady skłania do wydania
opinii, iż takie ciało jest niepotrzebne; duplikuje, bowiem funkcje
Rządu oraz NBP, więc trzeba je rozwiązać (tu znowu zgodność z wersją
konstytucji opracowaną przez Samoobronę R.P.). Można jednakże bez
zmiany Konstytucji określić zadania RPP w ustawie. RPP powinna zostać
zdominowana przez zupełnie inne podejście do pieniądza oparte na
zasadzie realizacji celów konstytucyjnych Rzeczypospolitej Polskiej.
Odejście od tych celów przez RPP jak też i Zarząd NBP, powinno
skutkować natychmiastowym rozwiązaniem tych instytucji w ich
aktualnym składzie. Sama koncepcja RPP jako rady zajmującej się
sprawami pieniądza została skopiowana z pism teoretyków Kredytu
Społecznego (Colin Barclay Smith) i po prostu wypełniona
przeciwstawną treścią. Można wprowadzić do RPP treść właściwą, która
będzie służyć narodowi, np. zobowiązując Radę do obliczania
optymalnej wielkości emisji, którą będzie później prowadził NBP, a
Rada będzie monitorowała przebieg tych działań.
12. Widzimy
zatem, że możliwa jest naprawa systemu finansowego w Polsce bez
zmiany Konstytucji. (To obecny system neoliberalny jest z nią
sprzeczny). Zmiana Konstytucji w zakresie polityki finansowej w
kierunku zgodności z obecnymi celami ustrojowymi, pozwoli
wyeliminować to, co już obecnie jest z celami tymi niezgodne, będzie
to także zabieg estetyczny; wyeliminowanie rzeczy zbędnych,
zaśmiecających Ustawę Zasadniczą.
13. Pozostaje określić cechy
systemu finansowego, który będzie realizował konstytucyjne cele
ustrojowe państwa i będzie zakorzeniony w ekonomii jako nauce, a nie
jako ekonomicznej demagogii, jaką jest doktryna „liberalnej
deregulacji”.
Pierwsze stwierdzenie, jakie przypomnę to
fakt, iż w Polsce funkcjonuje pieniądz narodowy. Nie jest to pieniądz
emitowany przez banki prywatne, jak np. Bank Anglii przez dwa i pół
stulecia do momentu nacjonalizacji w 1946 roku, ani jak Fundusz
Rezerwy Federalnej, który od początku do chwili obecnej, wbrew swojej
nazwie, emituje dla narodu amerykańskiego prywatne dolary, jest to
bowiem zespół prywatnych banków, będących na dodatek głównie w rękach
żydowskich. My mamy w Polsce swój własny narodowy pieniądz i za jego
pomocą możemy monetyzować wartość przyrostu dóbr i usług, możemy
nawet ustalić procentowo generalny poziom monetyzacji majątku
narodowego, który obecnie jest niemal dużo niższy niż w krajach UE –
mamy więc niezły zapas do unijnej normy.
14. Generalnie zasada
emisji wynika ze znanego równania Davida Ricardo: MV=PT. Równanie to
przez niemal dwieście lat było interpretowane nadzwyczaj skromnie i
przez to niewłaściwie, (o czym już pisałem). Łatwo wyprowadzić z
niego zasadę emisji. Po dokonaniu prostej algebraicznej transformacji
otrzymamy równanie: M=PT/V, a ponieważ ilość produkowanych towarów
zazwyczaj wzrasta (deltaT) trzeba uwzględnić ten wzrost w ilości
pieniędzy, którymi ma dysponować społeczeństwo: deltaM=PdeltaT/V.
Jest to podstawowe równanie emisji, które może być dalej
uszczegółowiane, poprzez badanie jak przekłada się wzrost ilości
towarów i wzrost ilości pieniędzy na skłonność do zakupów lub
tezauryzacji. Całe równanie obiegu pieniądza przy zerowym poziomie
stóp procentowych przedstawia się następująco:
(M+deltaM)V=P(T+deltaT). Gdybyśmy mieli w równaniu uwzględnić
oprocentowanie pieniędzy nieuchronnie pojawiłaby się wartość deltaP
jako odzwierciedlenie w cenach towarów i usług; „ceny
pieniądza”, więc lepiej nie wprowadzać oprocentowania, bo po co
podnosić jałowo ceny.
Prowadzenie takiej emisji pieniądza
jest warunkiem dbałości o dobro wspólne obywateli i o sprawiedliwość
społeczną. Jest ono sprawiedliwością wobec wszystkich pracujących,
ich wysiłek jest monetyzowany i wzbogaca skarb państwa, budżet lub
znajduje inne społecznie akceptowane zastosowanie. Prowadzenie takiej
emisji podobne jest to praktyki dawnych monarchów, którzy uważali za
swój obowiązek dostarczenie narodowi potrzebnych ilości pieniądza.
Niestety pieniądz był wówczas kruszcowy i nie mógł obowiązywać
parytet dóbr.
Opisana powyżej zasada emisji pieniądza jest
pierwszą zasadą Demokracji Finansowej.
15. Druga zasada
Demokracji Finansowej to dążenie do demokratycznego rozkładu
pieniądza we wspólnocie. Jest to zgodne z Art. 2 Konstytucji. Nie
polega na wdrażaniu na siłę zasady „równo dla wszystkich”,
ale na realizowaniu zasady sprawiedliwości; rozbieżności w dochodach
nie powinny być nadmierne. Nadmierne różnice w dochodach powodują
rozwarstwianie się wspólnoty i utratę więzi społecznej. Słuszne jest
dofinansowywanie zarabiających najmniej zamiast obciążania ich
podatkami. Procedura taka znana pod nazwą „Negative tax”
(Podatek negatywny lub lepiej: Negatyw podatku) jest realizowana
obecnie w USA i Izraelu. Polega ona na uzupełnianiu zasiłkiem pensji
pracownika, który nie osiąga ustawowo określonego poziomu dochodu.
Dzięki takiej operacji dochód ludności zarabiającej najmniej wzrasta.
Utrzymywana jest produkcja i zatrudnienie. Państwo zarabia na
Negative tax, bo gdyby człowiek taki został bezrobotnym, pobierałby
zasiłek w wyższej kwocie, a tak i on ma więcej pieniędzy i państwo, i
więcej jest pożytku ogólnego, bo ludzie pracują. Wzrasta także
znaczenie uboższych pracodawców, oni też w pewnym sensie zostają
dofinansowani. Całe przedsięwzięcie jest niezmiernie ekonomiczne dla
narodu, bowiem wzmocniona zostaje siła nabywcza ludności, dzięki
czemu wszystkie gałęzie gospodarki mogą się prawidłowo rozwijać. Idea
Nagative Income Tax (NIT) została opracowana przez Miltona Friedmana
w 1962 roku. W Polsce podobne rozwiązania, dotyczące dofinansowywania
zakładów produkcyjnych w miejsce ich likwidowania zalecał Włodzimierz
Bojarski, który uwidocznił korzyść ekonomiczną wynikającą z
dofinansowania nierentownych przedsiębiorstw, w porównaniu do ich
natychmiastowej likwidacji. Niestety ponury szał likwidacji polskiej
gospodarki opanował bez przeszkód władze i media, tak że dzisiaj
musimy zaczynać od nowa, od emisji swojego kapitału.
16.
Trzecia zasada Demokracji Finansowej to gospodarka bezodsetkowa. Jest
to konsekwencja wyeliminowania oprocentowania i odsetek. Nie trzeba
uzasadniać zalet gospodarki bezodsetkowej, gdyż każdy wie, iż polega
ona na mnożeniu realnych dóbr i usług zamiast mnożenia pieniędzy za
pomocą oprocentowania i przejmowania w ten sposób owoców coraz
rzadszej pracy - która w porównaniu do oprocentowania pieniędzy staje
się po prostu nieopłacalna.
Problem dla niektórych zaczyna się
przy haśle bankowość bezodsetkowa. Dla wykształconego klasycznie
ekonomisty lub dla przeciętnego człowieka takie hasło może wydać się
nierealne lub wręcz absurdalne. Jednak bankowość bezodsetkowa rozwija
się obecnie na świecie najszybciej, a drogą tą zaczynają podążać
także zachodnie banki komercyjne, włącznie z Citi Corp, Societe
Generale, Deutsche Bank i Bank of England. (Farhat Khan, EIGB –
wywiad dla CXO, grudzień 2003).
Bankowość bezodsetkowa
rozwija się obecnie dzięki islamowi i muzułmanom, którzy zdecydowanie
odrzucają lichwę. Cywilizacja łacińska została w tym względzie w
tyle, za Muzułmanami, ponieważ sprzeciw wobec lichwy nie był przez
Chrześcijan realizowany konsekwentnie, a wypracowane w XX wieku
metody bankowości alternatywnej były skutecznie blokowane przez
reprezentantów cywilizacji żydowskiej posługujących się systemem
władzy zorganizowanym wokół bankowości odsetkowej.
Charakterystyczne
cechy bankowości bezodsetkowej przedstawiają się następująco:
A.
Brak spekulacji pieniędzmi, brak oprocentowania i odsetek. B.
Inwestowanie pieniędzy w gospodarkę realną, w rozwój produkcji i
usług. C. Solidarne dzielenie ryzyka kredytowego; proporcjonalny
udział banku w zyskach i w ewentualnych stratach przedsięwzięcia
gospodarczego (jest tu miejsce na odpowiedzialność bankierów i jest
to dobre). D. Podporządkowanie bankowości etyce religijnej. E.
Kierowanie się interesem wspólnoty. Odmowa finansowania przedsięwzięć
niszczących więzi społeczne np. produkcja pornografii itp.
Jak
widać jest to zupełnie inna bankowość realizująca zasady społecznego
dobra i społecznej sprawiedliwości. Nie ma w niej uprzywilejowania
kapitału, który dba wyłącznie o swój zysk i swoje bezpieczeństwo,
stąd zastaw, hipoteki, poręczyciele, albo ubezpieczenie, za które też
płaci klient, albo, ostatecznie, większe odsetki od grupy ludzi
najbiedniejszych jako opłacenie większego ryzyka kredytowego –
moim zdaniem jest to szczyt przewrotności, bowiem rekompensatę za
większe ryzyko można byłoby rozliczać z uwzględnieniem kredytobiorców
zamożniejszych, ale jest odwrotnie, o kredytobiorcę zamożnego banki
zabiegają zmniejszając odsetki, byle wziął kredyt w danym banku,
natomiast człowiekowi ubogiemu każą płacić odsetki np. czterokrotnie
wyższe, bo on potrzebuje pieniędzy i można z niego „zedrzeć za
ryzyko”.
Demokracja Finansowa stwarza bardzo korzystne
warunki dla rozwoju bankowości bezodsetkowej poprzez zasadę emisji
pieniądza na zasadzie monetyzacji dóbr oraz sprawiedliwy rozdział
nowo-emitowanego pieniądza na zasadzie dodawania go na konta najmniej
zarabiających. Bezodsetkowa emisja pieniędzy wręcz wymaga powszechnej
bezodsetkowej bankowości. Zaś ta może się rozwinąć w pełni dopiero
wraz z emisją. Bez takiej emisji skazana jest na posługiwanie się
pieniądzem prywatnym np.: dolarem z handlu ropą naftową, a ten
pieniądz jest obciążony lichwą i inflacją, więc nie jest bezpieczny.
Nie mniejsze znaczenie od zagospodarowania pieniądza z monetyzacji
dóbr ma udzielanie bezodsetkowych kredytów konsumpcyjnych oraz
możliwość udzielania bezodsetkowych kredytów inwestycyjnych
pochodzących nie tylko z monetyzacji, ale także z ludzkich
oszczędności oraz z pieniądza emitowanego na wspólne potrzeby.
Bankowość i gospodarka bezodsetkowa to racjonalizacja bankowości i
gospodarki. Jej powszechność gwarantuje większe zyski dla większości
obywateli, choć wywindowane przez odsetki dochody nielicznych
(spekulantów) przeszłyby do historii.
Bankowość bezodsetkowa i
bezodsetkowa gospodarka wymagają pieniądza narodowego lub
społecznego. Ten ostatni może być ponadnarodowy, ale nie sądzę, aby
mógł być prywatny, gdyż ten rodzaj pieniądza kojarzy mi się, jak
dotąd, z oprocentowaniem.
17. Oto zarys nowego systemu
ekonomicznego, który nosi miano Demokracji Finansowej. System ten
jest zgodny z zasadami ustroju Rzeczypospolitej Polskiej i powinien
być realizowany już teraz. Szansą na wprowadzenie tego systemu są
wybory. Jeżeli do Sejmu trafią ludzie opowiadający się za Demokracja
Finansową, kłopoty finansowe Polaków skończą się. Wraz z uchwaleniem
Ustaw o Demokracji Finansowej trzeba będzie wprowadzić powszechną
abolicję podatkową oraz amnestię wobec przestępstw finansowych, do
których zmusiła Polaków niewłaściwa polityka finansowa neoliberalnej
deregulacji i prawo uchwalone pod dyktando jej reprezentantów. (Ta
ostatnia propozycja to słuszna propozycja Stanisława Tymińskiego i
Ogólnopolskiego Komitetu Obywatelskiego - OKO). Demokracja finansowa
może liczyć – jak sądzę – na poparcie wielu partii, może
także stać się fundamentem cennych sojuszy nastawionych na realizację
dobra Polaków. Ludzie, którzy będą przeczyć wartości demokracji
finansowej, są po prostu zadowoleni z istniejącego chaosu i czerpią z
niego korzyści. Być może należą do grupy tych ludzi, którym wydaje
się, iż zarabiają na odsetkach, ale na odsetkach z całkowitą
pewnością zarabiają jedynie ci ludzie, których dochody z tego tytułu
przekraczają połowę ich wydatków. Ludzi takich jest niewielu. Dzieje
się tak dlatego, że odsetki stanowią 30-50% ceny podstawowych
artykułów codziennego użytku; począwszy od opłat za mieszkanie i
kanalizację, skończywszy na artykułach przemysłowych, (dane te podaje
Margrit Kennedy). Inną sprawa jest konstruktywna krytyka demokracji
finansowej, tu zawsze pozostanie wiele do zrobienia.
18.
Pozostała kwestia finansowej przyszłości. Polska jest szykowana do
przyłączenia do unii walutowej i wprowadzenia euro. Polska już teraz
spełnia kryteria przyłączenia, których notabene nie spełnia większość
państw UE, (z powodu nadmiernego deficytu budżetowego). Przed
przyłączeniem sytuacja finansowa Polaków ma być zdecydowanie
pogorszona, tak aby, po pierwsze; przyłączenie Polski nie zagroziło
deregulacyjnemu systemowi unijnemu, po drugie; decydenci chcieliby,
abyśmy powitali euro z entuzjazmem, jako rodzaj wybawienia od
kłopotów. To dla tego obecny system finansowy, (ukształtowany zgodnie
z unijnym) jest w Polsce realizowany i sieje takie spustoszenie. Nasz
narodowy bank centralny (NBP) prowadzący od lat „restrykcyjną”:
(czytaj: destrukcyjną) politykę finansową wobec Narodu polskiego
przygotowuje nas do ostatniego aktu tego finansowego dramatu;
likwidacji naszego narodowego pieniądza i zastąpienia go pieniądzem
prywatnym: euro.
Nie trzeba chyba dodawać, że prywatny,
oprocentowany pieniądz oznacza jeszcze większe trudności, (których
zechcieli uniknąć Anglicy, Szwedzi i Duńczycy). Nie ma on nic
wspólnego z zasadami określonymi w Konstytucji R.P., a jego natura;
oprocentowany dług, tym bardziej nie pozwoli realizować zasad
sprawiedliwości społecznej. Natura prywatnego pieniądza będącego
oprocentowanym długiem prowadzi do rozwarstwienia majątkowego
wspólnoty i beznadziejnego zadłużenia, niemożliwego do spłaty.
Prywatny pieniądz jest gwarantem tej niesprawiedliwości w jeszcze
większym stopniu niż ten narodowy, źle zarządzany przez obecne
władze. Dlatego wskaźniki gospodarcze wielu państw Unii po
wprowadzeniu jednej waluty pogorszyły się.
Jeżeli jednak
zostaniemy włączeni do unii walutowej, trzeba będzie tam z innymi
narodami realizować zasady Demokracji Finansowej, bo bez nich życie w
Unii stanie się trudne dla większości Europejczyków. Być może proces
uspołecznienia pieniądza wydłuży się, ale obejmie większy obszar. Po
wprowadzeniu demokracji finansowej, a w zasadzie w trakcie jej
wprowadzania, zmieni się charakter zjednoczenia narodów europejskich;
kultura zacznie dominować nad manipulacją i biurokracją.
15
lipca 2005
Jacek Andrzej Rossakiewicz,
Rozwinięcie wątku ekonomicznego zawarte jest w
artykule ‘W stronę demokracji finansowej”.
|