Jacek Andrzej Rossakiewicz



O ZNACZENIU TEORII ADAMA SMITHA

W PRZEMIANACH ŚWIADOMOŚCI



Filozofia Kanta zamknęła epokę Oświecenia, dobitnie ukazała braki filozoficznego racjonalizmu, jednak nie prowadziło to do renesansu religii zbyt mało czasu upłynęło od wzajemnych prześladowań okresu reformacji i kontrreformacji, aby znowu reformować dogmatyczną wiarę. W obliczu niedoskonałości analitycznej wiedzy, ludzie szukali innych rozwiązań. Jedni wzorem Rousseau głosili pierwszeństwo szlachetnych uczuć, co dało początek romantyzmowi. Drudzy swój niepokój i niepewność chcieli uciszyć poprzez zdobywanie bogactwa, co dało początek kapitalizmowi.

 

Dwie rodzące się tendencje w kulturze: romantyzm i kapitalizm, to dalszy ciąg rozchodzenia się dróg współczesnego człowieka. Zachłanny człowiek formował struktury coraz bardziej zaawansowanego kapitalizmu. Człowiek uduchowiony kreował nową kulturęromantyzmie; kulcie miłości, ludzkiego braterstwa i sztuki. Wraz z osłabieniem wiodącej roli religii, poprzez wojny dogmatyczne, ludzie handlu i gospodarki zdobywali społeczne wpływy, co prowadziło do wzmocnienia we wspólnocie kultu pieniądza. Wkrótce ten nowy kult miał zdobyć największe znaczenie w organizacji społeczeństwa. Spełniło się to, co na początku XVI wieku, w przeddzień reformacji, Egidiusz z Viterbo mówił w swojej homilii na soborze laterańskim V: to ludzie mają być przeobrażani przez sacrum a nie sacrum przez ludzi. Jeżeli nie uleczymy naszych chorób na tym soborze, to ściągniemy zgubę na chrześcijaństwo i religię.1. Początek nowego kryzysu, w jaki wchodziła ludzkość; czyli nowożytny kult złotego cielca, zaczynał się niewinnie, jako zachwyt nad bogactwem i szacunek dla tych, którzy go osiągnęli.

 

Na początku idee ekonomiczne były powiewem wolności. Polegało to na podważaniu negatywnych zjawisk charakterystycznych dla feudalizmu. W feudalizmie dominowało przekonanie o boskim pochodzeniu władzy a zatem i stosunków własnościowych. Były czasy, kiedy wszystko należało do króla: nie tylko ziemia, pola, lasy i zwierzyna, ale również poddani. Feudalna zależność była formą niewolnictwa i blokowała możliwość prowadzenia niezależnej gospodarki. Dążenia wolnościowe chłopów były krwawo tłumione; na przykład w Niemczech podczas kontrreformacji. Dążenia wolnościowe były najważniejszym, deklarowanym motywem rewolucji francuskiej, ale rewolucja we Francji przerodziła się szybko w masońską walkę z katolicyzmem. Ostatecznie, obciążenia i wyzysk ludzi pracujących w przemyśle lub w kopalniach przewyższyły znacznie dawne zobowiązania; dziesięcinę i pańszczyznę.

 

Wraz z końcem feudalizmu spory religijne, straciły swoje wiodące znaczenie, które było związane z religijnym legitymizowaniem władzy. Świadomość ludzi, którzy zgromadzili majątek na produkcji, handlu i grabieży w koloniach (w tym także na handlu niewolnikami) nie opierała się na ideach chrześcijańskich choć za Chrześcijan, ludzie ci często się podawali. Wraz z pojawieniem się kapitalizmu, zaczęto tworzyć nowe teorie ekonomiczne, które stały się nową formą świadomości i ideologią nowych elit finansowych. Liberalne teorie ekonomiczne to nowy, zaledwie dwustupięćdziesięcioletni okres rozwoju, myśli ludzkiej. Wcześniej oczywiście gospodarowano, obecny był pieniądz, który ułatwiał handel i gromadzenie bogactwa, ale nie były to procesy decydujące o organizacji wspólnoty, która opierała się na religii. Kiedy religia zeszła na drugi plan, potrzebna była nowa wiara, aby społeczeństwa mogły funkcjonować. Tą nową wiarą stały się idee ekonomiczne, a najbardziej nagłośnioną i najbardziej charakterystyczną ideą dla nowej rzeczywistości, stał się właśnie angielski liberalizm ekonomiczny. Zanim przejdziemy do omówienia idei liberalizmu ekonomicznego wspomnę o tym, co go w ekonomii poprzedzało.


Termin ekonomia pochodzi z greckiego oikos dom i nomos prawo, reguła. Pierwszy raz pojawia się u Xenofonta, (taki tytuł nosi jedno z jego dzieł). Starożytni przez to słowo rozumieli zasady prowadzenia gospodarstwa domowego. Na temat właściwych sposobów gospodarowania: pracowania, handlowania, gromadzenia zapasów, oddawania i darowania długów, wypowiadały się wielkie religie, traktując je jako ważne, ale nie najważniejsze kwestie. Potępiano lichwę, zatrzymywanie płacy robotnikom, kradzież i wyzysk, pochwalano darowanie długów, widząc w tym jeden z najważniejszych przejawów miłości bliźniego i miłosierdzia. Zarys prawdziwie sprawiedliwej ekonomii zawarty jest w Nauce Jezusa; w ideach dobra absolutnego. Duchowni kościołów chrześcijańskich także potępiali lichwę, nieuczciwość i nadmierne boga-cenie się, ale pozostawali zależni od chłopskiej dziesięciny i od władzy świeckiej, więc nie ingerowali w te sprawy bezpośrednio, a jeśli już to robili, to zazwyczaj dbając o interesy podwójnej: świeckiej i duchownej władzy. W XVI i XVII wieku wraz z odkryciem Ameryki i początkiem eksploatacji Nowego Świata przez Hiszpanię i Portugalię (szybko bogacących się na tej działalności), rozpoczęło się gospodarcze konkurowanie państw. Mieszkańcy Francji, Anglii i Włoch zastanawiali się skąd czerpać zyski, które utożsamiali z posiadaniem złota i srebra. Anglik Francis Drake rabował złoto napadając jako korsarz na hiszpańskie statki. Robił to przynajmniej częściowo także w interesie Anglii. Później odkrył dla Anglii drogę do Indii wokół Przylądka Dobrej Nadziei, co umożliwiło Anglii ekspansję kolonialną nie tylko w Ameryce Północnej, ale i w Azji oraz w Afryce. Drake został obdarzony szlachectwem przez królową angielską Elżbietę I i przyczynił się do sukcesów Anglii w wojnie morskiej z Hiszpanią.

 

W 1613 roku Włoch Antoni Serra napisał traktat: O przyczynach, które mogą sprowadzić dostatek złota i srebra w królestwach pozbawionych kopalń. We Francji, Anglii, Portugalii i innych krajach wprowadzono drobiazgowe przepisy dotyczące działań gospodarczych: zakaz wywozu złota, ograniczenia przywozu dóbr np. bydła, premie eksportowe na wyroby poszczególnych gałęzi przemysłu. Zawierano międzypaństwowe traktaty handlowe. Propagowano handel zagraniczny, a zwłaszcza eksport własnych towarów, oraz wprowadzanie barier celnych chroniących własny rynek. Działania te miały na celu wzrost bogactwa, rozumianego jako wzrost ilości złota i srebra w kraju. Jak napisałźniej Adam Smith: propagowano jednych producentów kosztem drugich, pojawiło się zjawisko korupcji, a za wszystko płacili konsumenci. Zespół takich działań nazwano później merkantylizmem, z wyraźnym negatywnym zabarwieniem emocjonalnym, częściowo tylko słusznym, bowiem merkantyliści zgłębili wiele aspektów ekonomii lepiej od późniejszych liberałów, grzesząc jednak nadmiernym nacjonalizmem.


Do zniesienia merkantylizmu w połowie XVIII wieku we Francji przyczynili się między innymi Rousseau i Monteskiusz, głosząc potrzebę uwolnienia gospodarki od sztucznych i krępujących ją przepisów. Wkrótce Francuzi stworzyli podwaliny pod nowożytną ekonomię. Pierwszymi ludźmi, którzy sami siebie nazywali ekonomistami (Smith wyśmiewał tą nazwę), byli myśliciele francuscy: fizjokraci. Jednym z najbardziej znanych wśród nich był François Quesnay (1694-1774), który wydał w 1758 roku dwa dzieła: Obraz ekonomiczny oraz Naczelne zasady rządu ekonomicznego. Fizjokraci wprowadzili do ekonomii dwie nowe zasady przeciwne merkantylizmowi. Pierwsza to postulat oparcia gospodarki na rolnictwie. Głosili przewagę rolnictwa, górnictwa i rybołówstwa nad handlem i przemysłem. Traktowali ziemię jako źródło bogactwa, a rolników i górników jako jedyną warstwę wytwórczą. Produkcja zdaniem fizjokratów nie wytwarza bogactw, a jedynie przekształca i poddaje redystrybucji efekty pracy klasy wytwórczej. Drugą zasadą przeciwną merkantylizmowi była wprowadzona przez Paul-Pierre Mercier de la Rivičrea (1720-1793) zasada przyrodzonego i niezmiennego porządku społecznego2, według którego należało działać; uznać go i pozostawić mu zupełną wolność: laisser faire, laisser passer.3  Obie zasady prowadziły do przywrócenia korzystnych warunków dla swobodnej działalności gospodarczej po czasach merkantylizmu. Pierwsza zasada stwierdzała pierwszeństwo rolnictwa i pozyskiwania surowców, ale nie doceniała wartości pracy ludzkiej w przemyśle, (co uwypuklił Adam Smith, który podobnie jak fizjokraci krytykował merkantylizm). Druga zasada naturalnego porządku nawiązywała do pozytywnych idei Oświecenia, potrzeby harmonii w rozwoju gospodarczym. Była postulatem wprowadzenia rzeczywistej wolności gospodarczej i została kompletnie wypaczona w późniejszych wersjach angielskiego liberalizmu ekonomicznego, do czego niebawem wrócimy.

 

Jak wyglądała francuska wersja: laisser faire, laisser passer z XVIII wieku można przeczytać np. u Karola Gide'a w jego Zasadach ekonomii społecznej z początku ubiegłego stulecia:

 

Główne zasady fizjokratów są mniej więcej następujące. Wzrost dobrobytu na-rodowego zależy od czystego dochodu, który dać może tylko ziemia, albowiem w przemyśle i handlu jedynie przerabiamy lub mieniamy istniejące rzeczy, podczas gdy rolnik i górnik uzyskują dobra zupełnie nowe, których przedtem nie było, bądź to wydobywając je z łona ziemi, bądź też zawdzięczając je twórczym siłom przy-rody, np. urodzajności gruntu. Gdyby nie było rolnictwa, nie byłoby ani handlu ani przemysłu, bo nie byłoby środków produkcji i towarów, lecz z drugiej znowu strony w braku produkcji przemysłowo-handlowej, rolnik musiałby się starać o zaspo-kojenie wszystkich swych potrzeb, o swe utrzymanie, narzędzia itp., a tem samem nie mógłby tyle sił i czasu poświęcić uprawie roli. Dlatego też handel i przemysł są wprawdzie zawodami drugorzędnemi, zeleżnemi od rolnictwa lecz użytecznemi. Obok tego istnieje jeszcze w społeczeństwie klasa właścicieli ziemskich, którzy nie pracują wcale, tylko pobierają czynsz dzierżawny od rolników. Ponieważ tylko ziemia daje dochód czysty, przeto w imię dobrobytu narodowego należy się starać o jak największy rozwój rolnictwa. Dojdzie do tego, jeżeli rolnictwo, przemysł i handel zwolni się ze wszystkich ograniczeń i ciężarów, przede wszystkiem od ceł, opłat i podatków, gdyż zabierając część dochodów rolnikowi, nie pozostawia mu się dość środków na rozszerzenie uprawy ziemi, a nakładając ciężary na przemysł i handel, tworzy się wysokie ceny na towary niezbędne rolnictwu i w ten sposób znowu mu się szkodzi. Stąd też dla rolników, jako dla klasy wytwórczej i dla kupców i przemysłowców, jako dla klasy zależnej od rolnictwa, lecz potrzebnej dla niego, powinno się wprowadzić zupełną wolność gospodarczą; natomiast wszystkie ciężary ma ponosić klasa wolna, tj. właściciele ziemscy, którzy będą je opłacać ze swego niezasłużonego czynszu dzierżawnego, bez żadnej szkody dla gospodarstwa narodowego4.


Dzisiaj koncepcję fizjokratów łatwo jest uzupełnić o postulat rozwoju przemysłu, który jest równie ważny w zaspokajaniu potrzeb wspólnoty jak rolnictwo i górnictwo, bowiem społeczeństwo nie spożywa wyłącznie wydobytych surowców (węgiel, gaz), ale dokonuje ich przerobu (ropa naftowa, rudy metali) na wiele użytecznych produktów. Podobnie jest z przetwórstwem produktów rolnych. Zwraca także uwagę postulat opodatkowania wyłącznie klasy wolnej, nieprodukcyjnej, żyjącej z pracy innych ludzi.

 

W 1776 roku Szkot Adam Smith (1723-1790) wydał dzieło, które nagłośnione odpowiednio okazało się przełomowe dla ekonomii. Był to traktat Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów. Traktat opisywał procesy gospodarcze i stał się motorem dalszego rozwoju angielskiej ekonomii choć w istocie ekonomię tę bardzo poważnie wypaczał. Dzisiaj Adam Smith nazywany jest często i całkowicie niesłusznie: ojcem ekonomii, a hasło: laissez-faire (pozwólcie działać) utożsamia się z angielską doktryną liberalizmu, chociaż historycznie wywodzi się ono od fizjokratów a swe najgłębsze korzenie ma w myśli Rousseau.5


Smith wzorem swoich angielskich poprzedników, o czym będzie jeszcze mowa głosił pochwałę ludzkiej pracy, traktując ją jako źródło wartości i bogactwa. Koncepcja fizjokratów podkreślała wolność jednostki, ale jednocześnie potrzebę harmonii w społeczeństwie, natomiast koncepcja liberalna kładła większy nacisk na swobodę działania, nie troszcząc się o następstwa gospodarki. Zakładano, że wszystko ułoży się samo. Niewidzialna ręka rynku znajdzie najlepsze rozwiązanie dla całej gospodarki. Smith wierzył, że możliwy jest w miarę równomierny wzrost bogactwa wśród ludzi i że suma działań poszczególnych ludzi, którzy chcą się stać bardziej zamożnymi, prowadzi do szczęśliwego bogacenia się całej wspólnoty jak sam pisał: każdy prowadzony jest niewidzialną ręką, by przyczyniać się do celu, który nie leżał w jego zamiarach. Po ponad dwustu latach możemy rozstrzygnąć, czy wiara Adama Smitha była słuszna. Czy ludzie bogacą się równomiernie? Czy raczej bogacenie się jednych ludzi prowadzi do zubażania innych? Ja uważam, że zgodnie z prawami fizycznymi, zysk jednych to strata drugich. Jeżeli bogaci się cały naród to najczęściej kosztem innych narodów, które eksploatuje. Jestem więc za koncepcją, że ludzie bogacą się kosztem innych chociaż dla spokoju sumienia, wolą szybko o tym zapomnieć. Do rewolucji przemysłowej w Anglii mogło dojść m.in. dzięki wojennym rabunkom Irlandii, odbieraniu szkockim i angielskim chłopom ziemi i wpędzaniu ich w skrajną nędzę, (rugi chłopskie prowadzone już od XV stulecia, w XVIII wieku uległy intensyfikacji). Wolnych chłopów zatrudniano jako najemników za głodową płacę w posiadłościach ziemskich, a później w przemyśle, gdzie wyzysk był jeszcze większy. Innym czynnikiem wzrostu gospodarczego było kumulowanie zysków, jakie dawała eksploatacja Indian i Murzynów w koloniach oraz handel niewolnikami. Sam Adam Smith pisał o eksploatacji kolonii: szaleńcza zachłanność i niesprawiedliwość”, ale nie wyciągał z tego właściwych wniosków, uważając Indian i Murzynów za dzikich choć szlachetnych. Pomyślność i rozwój (tzw. bogactwo) wielu państw europejskich zostało okupione grabieżą i ludobójstwem dokonanym na rdzennych mieszkańcach obu Ameryk, części Afryki i Azji. W następnych stuleciach poziom życia ludności państw uprzemysłowionych wzrastał, ale było to uwarunkowane dalszą eksploatacją krajów trzeciego świata (a obecnie także środkowoeuropejskich byłych państw socjalistycznych) i nie zmniejszało dysproporcji majątkowych w społeczeństwach państw uprzemysłowionych.

 

Dzisiaj jest podobnie. Zamożni chronią swoje uprzywilejowanie wciągając niedoświadczone gospodarczo społeczeństwa w pułapki ekonomiczne i finansowe. Uboższe narody są kontrolowane, tak aby ich istnienie i działalność przynosiły nowe zyski najbogatszym neokolonializm. Wewnątrz zamożnych społeczeństw także następuje ciągłe powiększanie się dysproporcji finansowych. Jest to widoczne zwłaszcza od czasu wprowadzania globalnego wolnego handlu, na czym korzystają przedsiębiorstwa ponadnarodowe (wielkie korporacje) poprzez dostęp do taniej siły roboczej w krajach trzeciego świata, a tracą społeczeństwa wysokorozwinięte, w których siła robocza jest droższa tu powiększa się bezrobocie.


Tak więc uważam, że nie ma co się łudzić; liberalizm ekonomiczny nigdy nie doprowadzi do równomiernego bogacenia się wspólnoty ludzkiej. Raczej jest on mechanizmem pogłębiającym dysproporcje majątkowe wśród ludzi. Jest koncepcją pozwalającą jednym ludziom bogacić się kosztem drugich. Na każdego bogacza przypadają setki lub tysiące biednych. Rzesze ubogich żyją w nędzy, aby ktoś mógł pływać w luksusie. Taka jest natura liberalizmu ekonomicznego. Jest to samo-wola najbogatszych. Taką naturę miał ten ruch ekonomiczny od początku, ale w XVIII wieku ludzie jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy, a i dzisiaj chętnie ulegają przyjemnemu złudzeniu, że bogacąc się działają także na korzyść innych. Prawda jest inna; bogacąc się działają zawsze na swoją korzyść, a dopiero później pozwalają zaspokoić potrzeby innym ludziom i to nie zawsze. Dlatego są bogaci kosztem innych. Gdyby działali dla dobra ogółu, a nie na rzecz własnego bogactwa, wówczas nie byliby bogaci. Nie powstawałyby rażące dysproporcje majątkowe, poziom zamożności byłby wyrównany, a ludzie tworzyliby demokratyczne wspólnoty. Nierównomierny rozdział dóbr likwiduje demokrację. Całe życie społeczno-polityczne i kulturalne toczy się pod dyktando najbogatszych nie ma mowy o demokracji w społeczeństwie krańcowo rozwarstwionym materialnie. Wiara w demokratyczny kapitalizm to złudzenie jakiemu ludzie ulegają do dzisiaj.

 

Wiara Adama Smitha nie była zasadna. Ale jak to często bywa, fałsz jest atrakcyjny i rozprzestrzenia się szybko. Złudzenie jest bardzo użyteczne szczególnie wówczas, kiedy pozwala kontrolować świadomość ludzi. Sukces liberalizmu ekonomicznego polegał na stworzeniu warunków do bezwzględnego eksploatowania innych ludzi, a jednocześnie nadaniu tym działaniom, pozoru szlachetnej działalności dla dobra ogółu. W taką ideologię chętnie wierzyli ci, którzy osiągnęli bogactwo; ci, którzy dążą do bogactwa; a często nawet tacy, którym się nie udaje, ale którzy żyją nadzieją, że wkrótce im się powiedzie. Natomiast ludźmi, których wykorzystano i z pracy których czerpano korzyści, wpędzając ich w ubóstwo, najczęściej po prostu pogardzano jako dzikimi lub jako nieudacznikami, którzy przegrali swoją walkę o bogactwo i o swoją pozycję w społeczeństwie. Te antagonistyczne stosunki społeczne, pełne fałszu, podstępu, niesprawiedliwości, bezwzględności i wyzysku jawią się niektórym ludziom nadal, jako raj dla ludzi przedsiębiorczych. Jest to szkodliwe złudzenie. Gospodarcza konkurencja pomiędzy firmami ma znaczenie negatywne, podobnie jak rywalizacja pomiędzy ludźmi w jednej firmie. Firma, w której ludzie rywalizują ze sobą zamiast twórczo współpracować, szybko upada. Rozsądni pracodawcy zdają sobie z tego sprawę i zabiegają o harmonijne stosunki wśród pracowników, wewnątrz firmy, co przyczynia się do jej pomyślnego rozwoju. Dziwne jest to, że nie przenoszą zrozumienia tego faktu na grunt całej gospodarki. W społecznej makroskali, także lepsze jest współdziałanie niż konkurencja, dążenie do międzyludzkiej harmonii niż antagonizm i walka. Od zrozumienia tej zasady zależy dzisiaj pomyślność rodzaju ludzkiego.

 

Idea dobrej konkurencji wyrasta z pojmowania idei bogactwa jako idei pozytywnej. Smith ideę bogactwa traktuje jako pozytywną już w tytule swojego dzieła i nie przychodzi mu nawet do głowy, że może popełnia błąd. Skupia się natomiast nad tym, aby uzasadnić bezkonfliktowość dążenia do bogactwa. Jest to największe złudzenie, które udało mu się zaszczepić w świadomości ludzi. Dążenie do bogactwa jest, bowiem zawsze konfliktowe i zawsze rodzi antagonizm. Bezkonfliktowe może być tylko zaspokojenie słusznych potrzeb wszystkich ludzi, czyli rozwój i korzyść powszechna, ogólny wzrost poziomu życia oraz dążenie do społecznej harmonii. (Wskazana różnica nie polega jedynie na różnej terminologii na innym znaczeniu słów ale na różnej motywacji).

 

Przypomnijmy: hasło laissez-faire w oryginalnym wydaniu francuskim było połączone z koncepcją harmonii społecznej i wizją sprawiedliwego ładu wewnątrz wspólnoty. Idea zgody na przyrodzony porządek naturalny, nie występowała jako zgoda na prawo silniejszego, bogatszego, bardziej sprytnego, czy też najbardziej bezwzględnego, ale jako dążenie do harmonii społecznej, sprawiedliwego obciążenia podatkami, ułatwiania działalności gospodarczej tym ludziom, którzy zaspokajają podstawowe potrzeby wspólnoty. Stąd nacisk kładziony na rolnictwo. Pierwotne znaczenie hasła laissez-faire to: pozwólcie działać dla dobra powszechnego. W anglosaskim wydaniu, słowa te nabrały znaczenia charakterystycznego dla liberalizmu: pozwólcie działać, bo chcemy się bogacić. Stały się zupełnie innym hasłem, hasłem wolności dla najbogatszych i były przez nich rozumiane jako zgoda na ich samowolę. Te dwa tak różne sposoby rozumienia tych samych słów, odpowiadają dwóm rodzajom myślenia, właściwym dla dwóch rodzajów ludzi. Uduchowieni, bezinteresowni i twórczy myśliciele, stworzyli to hasło dla polepszenia warunków życia wspólnoty i wyzwolenia jej z nacjonalistycznych ram merkantylizmu. Natomiast później; egoistycznie nastawieni bankierzy, kupcy i przemysłowcy (reprezentanci tendencji trzeciej) wykorzystali je dla ideologicznego uzasadnienia swojej nowo zdobytej władzy, opartej na pieniądzu. Ponownie zwyciężyła chciwość, używająca tylko szacownego ale skradzionego hasła.


Prymat zasady chciwości, do którego przyczynił się Adam Smith swoim dziełem, położył kres ścieraniu się w angielskiej ekonomi dwóch trendów. Pierwszym trendem była ekonomia bezwzględna i egoistyczna; realizowana w ścisłym związku z działalnością Olivera Cromwella. Polegała ona na planowaniu i finansowaniu długotrwałej zaborczej wojny oraz na rachowaniu zdobyczy wojennych. Drugim trendem, który został dzięki dziełu Smitha wyeliminowany, była obywatelska troska i zaradność. Przyjrzyjmy się w lapidarnym skrócie angielskiej ekonomii zanim pojawił się w niej Adam Smith.


     Początkiem bezwzględnej ekonomi, stosowanej w Anglii była arytmetyka polityczna Williama Pettyego (1623-1687). Ten angielski ekonomista pracował jako nadzorca rządowy w służbie Olivera Cromwella, przy pomiarach majątków skonfiskowanych po wojnie w Irlandii. W swojej późniejszej działalności naukowej pisał:


Metoda jaką [...] stosuję nie jest jeszcze często w użyciu. Zamiast używać tylko słów porównujących i opisujących oraz argumentów intelektualnych, wybieram kierunek (jako specjalista od arytmetyki politycznej czyniłem to od dawna) na wyrażanie się za pomocą liczb, wag i miar, korzystając tylko z argumentów rozumu lub rozważając tylko te przyczyny, które mają swe podstawy w przyrodzie.6


Niechęć do argumentacji łatwo powstaje u człowieka, który ograbia swoich bliźnich po zaborczej wojnie. Wprowadzenie redukcjonizmu etycznego do ekonomii miało jedno ze swych źródeł w agresywnej polityce Olivera Cromwella. Historia ekonomii obnaża intencje wypraw wojennych jakie prowadziłźniejszy lord protektor. Potwierdzeniem takiego trendu w ekonomii była także działalność Charlesa Davenanta (1656-1714), który napisał książkę O sposobach i środkach zaopatrzenia wojny (1695) pierwsze dzieło całkowicie poświęcone zasadom finansowania przyszłej (planowanej) wojny w dużej skali7. Stanowisko poznawcze protoplastów liberalizmu, wynikało z zasad samotnego umysłu. Nie zawierało w sobie względów etycznych ani moralnych, jakie towarzyszyły myśli chrześcijańskiej. Ludzie ci wypracowali podstawy teorii, które w dziele Smitha zostały powtórzone. Kluczową rolę ludzkiej pracy pierwszy docenił William Petty, bowiem jej efekty szacował za pomocą arytmetyki politycznej. Jego słowa: ojcem bogactwa jest praca, a matką ziemia8 na długo zakorzeniły się w podręcznikach ekonomii. Petty potrafił docenić (i oszacować) także wartość ziemi. Cena ziemi równała się, według Pettyego; wartości renty gruntowej uzyskanej w ciągu 21 lat, bowiem tyle lat przeciętnie żyją na niej razem jej właściciele; Dziadek (50 lat), ojciec (28 lat) i syn (7 lat)9. Renta gruntowa to rodzaj lichwy, Petty akceptował ją i stwierdzał, że wielkość procentu sama się ustali na poziomie ceny rynkowej. Wartość pracy najemnej ustalał natomiast na poziomie minimum kosztów utrzymania (dniówka robocza)10, co wskazuje na całkowicie instrumentalny stosunek do pracującego człowieka.


Pozostałe idee angielskiego liberalizmu także zostały wypracowane w epoce poprzedzającej pisma Smitha. Dudley North (1641-1691), głosił postulat braku ingerencji państwa i wierzył w samoregulację mechanizmu gospodarczego. Był prekursorem teorii równowagi ekonomicznej. Głosił także ideę jedności gospodarki światowej. Stwierdzał, że bogactwo jednego kraju nie może pochodzić z nie ekwiwalentnej wymiany i straty drugiego kraju11.


Josiah Tucker (1723-1799), nauczyciel Adama Smitha, za podstawową motywację działań gospodarczych uznawał korzyść własną człowieka. Ale właśnie dlatego uznawał rolę rządu za ważną. Według niego; rząd ma tak kierować interesami prywatnymi, aby sprzyjały one dobru ogólnemu. Prawdziwe bogactwo stanowi według niego praca, z czego wynika postu-lat stwarzania przez państwo warunków do szybkiego wzrostu ludności i zatrudnienia12. Tucker rozumiał, że dobro powszechne nie pojawia się w gospodarce i społeczeństwie samo, ale że jest efektem celowego wysiłku człowieka opartego na wyznawanych wartościach i ideach. Smith zagubił to przesłanie i tak naprawdę zastopował rozwój angielskiej ekonomii. Odwołał się do naiwnego wyobrażenia fizjokratów, którzy uzasadniali francuski feudalizm rolą Opatrzności. U Smitha teoria ta została nazwana niewidzialną ręką” już w Teorii uczuć moralnych (1759):


To, co wytwarza ziemia, zawsze żywi niemal wszystkich mieszkańców, których może wyżywić. Bogaci wybierają z kopca jedynie wszystko to, co jest najcenniejsze i najprzyjemniejsze. Spożywają niewiele więcej niż człowiek biedny, i pomimo naturalnego samolubstwa i zachłanności, choć mają na względzie tylko własną wygodę, [...] dzielą z biedakami produkt ich wkładu do pomnażanych zbiorów. Niewidzialna ręka prowadzi ich do dokonania nieomal takiego samego podziału artykułów pierwszej potrzeby, który by następował, gdyby podzielić ziemię na jednakowe części między wszystkich jej mieszkańców i w ten sposób samorzutnie i bezwiednie przyczynia się do zwiększenia korzyści społeczeństwa i dostarcza środków do rozmnażania gatunków 13.


Aby dobrze zilustrować przemianę idei gospodarczej harmonii, jaka została naszkicowana przez fizjokratów, w angielski liberalizm ekonomiczny oparty na idei osobistego powodzenia, warto przytoczyć fragment traktatu Adama Smitha:

 

Człowiek [...] nie ma innego środka, by skłonić ich [swych bliźnich] do działania w myśl swych pragnień, usiłuje osiągnąć przychylność służalstwem i pochlebstwami. Nie ma on jednak czasu by robić to w każdej okoliczności. W cywilizowanym społeczeństwie potrzebuje nieustannie współdziałania i pomocy wielkiej liczby ludzi, podczas gdy całe jego życie wystarczy zaledwie, by pozyskać przyjaźń kilku osób. [...] Człowiek prawie ciągle potrzebuje pomocy swych bliźnich i na próżno szukałby jej jedynie w ich życzliwości. Jest bardziej prawdopodobne, że nakłoni ich do pomocy, gdy potrafi przemówić do ich egoizmu i pokazać im, że jest dla nich samych korzystne, by zrobili to czego od nich żąda. Każdy kto proponuje drugiemu jakiś interes, postępuje w ten sposób. Daj mi to, czego ja chcę, a otrzymasz to, czego ty chcesz [...] Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu i nie mówimy im o naszych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach. Jedynie żebrak godzi się z tym, aby zależeć głównie od łaski współobywateli14.

 

To przewrotne rozumowanie do dzisiaj jest używane jako poważny argument na rzecz egoizmu. Smith zdawał sobie sprawę ze wzajemnej zależności ludzi pomiędzy sobą, co w przytaczanym fragmencie zasygnalizowane jest dwukrotnie, ale nie wyciągał z tego właściwego wniosku; że to od umiejętności współdziałania i jej etycznej lub religijnej zasady, zależy los ludzi i całej wspólnoty. Zamiast tego oparł się na bardzo powierzchownym spostrzeżeniu, że ludzie są bardziej skłonni do działania dla własnych korzyści, niż na cudzą rzecz. To jego odkrycie, jest w za-sadzie rażącym, ale podanym z dowcipem, uproszczeniem. Zdominowało ono myślenie ekonomiczne i niepodzielnie panuje w ekonomii do dzisiaj, przyczyniając się do jej antyhumanistycznego charakteru. Idea oparcia życia gospodarczego na zasadzie społecznego solidaryzmu została skompromitowana poprzez porównanie jej do służalstwa, pochlebstwa, „żebrania i do udzielanej żebrakowi łaski.

 

W człowieku istnieje wiele motywów do działania, a ich treść zależy od poziomu rozwoju duchowego człowieka. Dla kogoś, kto znajduje się na etapie egoizmu i barbarzyństwa lub najbardziej rozpowszechnionej: duchowości jurydycznej, rozumowanie Smitha może wydawać się po-prawne i trafne. Jednak jest ono z gruntu błędne; z egoizmu i z poszu-kiwania jedynie własnej korzyści wynika pomiędzy ludźmi antagonizmwalka a nie harmonia. Takie abstrahujące od wartości etycznych rozumowanie oraz wynikająca z niego egoistyczna postawa, nie przyczynia się do rozwoju ludzkości, a wręcz przeciwnie wtłacza ją w egoistyczny kult użycia, w brak odpowiedzialności, w zapomnienie o postulacie miłości bliźniego. Konsekwencje przyjęcia takiego stanowiska w ekonomii będą ukazywane wielokrotnie w dalszej części pracy. Z konsekwencji tych Smith nie zdawał sobie sprawy, podobnie jak Kant nie przewidywał kryzysu filozofii, który nastąpił po publikacji jego pism. Błąd Smitha był drugim, po błędzie Kanta, ale w swoich skutkach chyba większym wypaczeniem ludzkiego myślenia a tym samym i działania.


Smith nie był wierny swojemu nauczycielowi, kiedy zastąpił w ekonomii rolę rządowej polityki mającej na celu dobro ogółu, (a więc wartość typowo chrześcijańską) teorią dobroci egoizmu, a mechanizm równowagi gospodarczej Dudleya Northa, uzupełniony postulatem sprawiedliwego handlu magiczną ideą niewidzialnej ręki rynku. Nazywanie Smitha ojcem ekonomii to grube nieporozumienie. Doszło do tego na skutek nagłośnienia jego teorii niewidzialnej ręki rynku. Efekt był taki, iż angielską gospodarką zaczęła rządzić bez większych przeszkód niewidzialna ręka bankiera z Bank of England .


Do ducha idei Josiaha Tuckera w ekonomii angielskiej powrócił dopiero w XX wieku John Maynard Keynes (1886-1946) doprowadzając w efekcie do nacjonalizacji Banku Anglii (1946). Natomiast koncepcja jedności gospodarki światowej Northa została włączona do liberalizmu, ale bez idei handlu sprawiedliwego, który czeka na swoją realizację w XXI wieku 15.

 

Kiedy analizuje się początki teoretycznej ekonomii, nasuwa się skojarzenie z początkami greckiej starożytnej filozofii. Myśliciele wybierają jeden element z wielu istniejących w rzeczywistości i próbują za jego pomocą opisać całe badane zjawisko. Dla mekantylistów takim pierwszym i pożądanym pojęciem był zysk. Z opozycji do takiego myślenia (dialogowość poznania) i takiej motywacji (inna duchowość) zrodziła się doktryna fizjokratów, którzy szukali podstaw naturalnego ładu i harmonii we wspólnocie stąd pojęcie zyskubogactwa było im w ogóle nie potrzebne.


Adam Smith tworząc swoją teorię zdobywania bogactwa, krytykował autorów merkantylizmu za brak zrozumienia istoty procesów ekonomicznych, a fizjokratów wyśmiewał za ich ukłony w stronę rolnictwa i niedocenianie pracy w przemyśle dla osiągnięcia zysku. Jego myślenie celnie trafiało w braki koncepcji fizjokratów; niedocenianie przemysłu. Przegapił jednak fakt, że fizjokratom nie chodziło wcale o bogactwo, ale o harmonię i pomyślność całego społeczeństwa. Sam wrócił do koncepcji zysku, wyprowadzając ją z wszelkiej użytecznej pracy, a szczególnie z pracy w przemyśle, widząc w niej główną dziedzinę wzrostu gospodarczego i angielskiej dominacji w gospodarce. Z myśli fizjokratów przejął ideę naturalnego porządku i dobra powszechnego, ale uwierzył, paradoksalnie, że to egoizm i indywidualne dążenie do bogactwa, prowadzi do dobra ogółu.


Smith zlekceważył to, co było najważniejszym powodem uprzywilejowania rolnictwa w teoriach fizjokratów. Fizjokraci cenili rolnictwo i górnictwo jako naturalną bazę istnienia wspólnoty. Bez rolnictwa nie istniałby przemysł, bo wcześniej ludzie pomarliby z głodu. Podobna zależność istnieje pomiędzy wydobyciem surowców, a ich przetwarzaniem w przemyśle. Smith lekceważył te oczywiste zależności właśnie ze względu na kult bogactwa i obecność w Anglii taniej żywności i ta-nich surowców z koloni. Tanich, bo produkowanych przez skrajnie wyzyskiwanych niewolników. Te realia sprawiały, że rolnictwo nie miało dla niego tak wielkiej wartości jak produkcja maszyn. Łatwiej było się wzbogacić na produkcji maszyn niż na rolnictwie. Jednak to rolnictwo jest bazą istnienia wspólnoty. Ze względu na rolnictwo jedne maszyny są pożądane; bo rolnictwo intensyfikują, a drugie mogą być używane; bo odżywiając się żyjemy.

 

Kiedy myśli się o naturalnej harmonii, myśli się o pierwotnej przy-czynie i o hierarchii potrzeb, zaś kiedy myśli się o naturze bogactwa, zauważa się to, co przynosi największy zysk. Adam Smith lepiej niż merkantyliści zgłębił naturę bogactwa. Powtórzył po Pettym, iż podstawą bogactwa jest ludzka praca a nie cła i podatki za czym opowiadali się merkantyliści. Najważniejszym mechanizmem rozwoju gospodarczego jest indywidualna inicjatywa człowieka. To człowiek, jednostka ludzka jest podmiotem działalności gospodarczej. To on ma inicjatywę, wizję i wolę działania. Indywidualizm to była cienka nić łącząca kapitalizm z romantyzmem. To dzięki Smith'owi zaczęto głosić romantyczny kult indywidualizmu. Gdyby Smith myślałnaturalnej harmonii, myślałby jeszcze głębiej i musiałby zauważyć, że podstawą istnienia człowieka (nie tylko bogactwa) jest przyroda i siły natury, które człowiek nauczył się wykorzystywać dla własnego dobra oraz że pomimo indywidualizmu robi to pracując, czyli współdziałając z innymi ludźmi. Idee indywidualizmu, wolności, twórczości i współpracy były bliskie wielkim romantykom (Schiller, Mickiewicz). Jednak nacisk położony przez Adama Smitha na bogacenie się i fałszywa koncepcja harmonii poprzez poszukiwanie korzyści własnej, doprowadziła go do zerwania więzi z romantyzmem i zapomnienia o twórczej roli Boga i człowieka.

 

Smith był deistą, wierzył w Boga, ale pojmował go jako Naturę, która dąży do najpełniejszego szczęścia człowieka. Utożsamiając Naturę z Bogiem sądził, że człowiek pozostając w zgodzie z naturą jest szczęśliwy. Naturalne dążenie do korzyści własnej to według Smitha zamierzenie godne pochwały. Duchowość Adama Smitha została w dużym stopniu ukształtowana przez stoicyzm, co pozwalało mu zachować trzeźwość sądu i optymizm nawet przy obserwacji rażącej niesprawiedliwości, rodzących się stosunków kapitalistycznych. U podstaw ekonomicznego optymizmu Smitha leżała jednak przede wszystkim wiara w dobrą Naturę, która zadba o człowieka sama. Był to dziwny rodzaj religijnej wiary w Opatrzność i w Boże miłosierdzie; Natura wybaczy człowiekowi błędy. Co więcej; sama je naprawi, poprowadzi człowieka z rękę” do celu, który jest dobry dla wszystkich. Była to więc wiara w specyficznie pojmowane: dobre prawo naturalne, wyraźnie ukształtowane na bazie chrześcijaństwa, które miało uchylać bezwzględne prawo: oko za oko, ząb za ząb, cudownie godząc interesy ludzkie. Jednak to, co rzeczywiście jest możliwe w wierze chrześcijańskiej i co wynika z Nauki Jezusa nie zostało zrealizowane przez Smitha, bowiem Szkot nie oparł swojej ekonomii na postulacie miłości bliźniego, ale na postulacie dbałości o własny interes. Tutaj właśnie myślenie Smitha jest błędne. Tutaj Smith kreuje nową ekonomiczną mitologię obowiązującą w liberalnej ekonomii do dzisiaj. Wiąże idee korzyści osobistej wybranych osób, poszukujących indywidualnego bogactwa, z korzyścią ogółu. Nazywa to dobrem egoizmu i uznaje za wypełnienie idei korzyści pow-szechnej. Jest to oczywisty błąd, całkowite niezrozumienie istoty i zasady dobra powszechnego, wynikającego najpierw z chrześcijaństwa a później także z islamu.

 

Zamiast lepszej realizacji dążeń fizjokratów Smith (nieświadomie) wykreował nowe zjawisko: chrześcijański praktyczny egoizm. Jego teoria stała się ekspresją i dopuszczeniem w ekonomii; idei egoizmu, głoszącego korzyść wybranych ludzi jako dobro naturalne. Tak oto poprzez ekonomię został w świadomości członków, niedojrzałych społeczeństw chrześcijańskich, zakorzeniony praktyczny egoizm. Religijna wiara chrześcijańska realizowana od święta, szła wśród wiernych w parze z egoistycznym poszukiwaniem korzyści własnej na co dzień. Także wspomniana wiara w Bożą Opatrzność nabrała charakterystycznego, ironicznego odcienia; postępujemy wprawdzie źle, ale Bóg, który nas tak ukochał, zawsze wybaczy nam nasze winy i doprowadzi nas cudownie do pomyślności, pomimo tego, że nie przestrzegamy jego woli.

 

Postulat sympatii i empatii pośród ludzi, jaki Adam Smith zawarł w swojej wcześniejszej pracy: Teorii uczuć moralnych (1759) opierał się na luźnych spostrzeżeniach życiowych deisty i nie miał znaczenia wartościującego jak Jezusowe przykazanie miłości. Smith pisząc swoją książkę o moralności pozostawał w kręgu intelektualnych koncepcji angielskiego Oświecenia. Koncepcje te najlepiej wyraził David Hume pisząc, że należy zreformować wszelkie roztrząsania moralne, odrzucając każdy najmisterniejszy choćby i najbardziej efektowny system etyki, jeżeli nie opiera się na faktach i obserwacji16 Takie podejście do etyki uchylało jej normatywny potencjał, było poszukiwaniem w ludzkiej praktyce tego, co należało do niej wnosić. Oznaczało ono także rezygnację z tradycyjnych norm religijnych. 


Ekonomiczne przekonania Adama Smitha zwalniały człowieka z troski o bliźniego i z odpowiedzialności za efekty swoich działań wobec innych ludzi i środowiska. Zostały wykorzystane przez jego następców do wprowadzenia do ekonomii etycznego redukcjonizmu.źniej Dawid Ricardo (1772-1823) każdy wyzysk uzasadniał dobrodziejstwem akumulacji kapitału; co było jego zdaniem, głównym motorem postępu ludzkości. Takie myślenie zwalniało ludzi z troski o bliźniego i z ewentualnego poczucia winy podczas wyzysku. Jednocześnie jako bezprzykładny optymizm, połączony z intencją bogacenia się a więc dosyć silnym i rozpowszechnionym pragnieniem zespół takich przekonań przyczyniał się do wzrostu motywacji do działania. Sprawiał, że człowiek odważnie i po trupach realizował swoje cele. Smith i inni zarazili swoją przewrotną wiarą wiele pokoleń Anglosasów i trwa to do dzisiaj. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że rozwinięty liberalizm gospodarczy nie ma nic wspólnego z wolnością, ani ze swoimi korzeniami, jakie sam deklaruje. Jest sprzeczny z teorią fizjokratów, poszukujących naturalnej harmonii i ładu. Wykracza także poza doktrynę pioniera liberalizmu, Johna Locke'a, który dopuszczał wolność dysponowania własnością, jednak uzyskaną bez szkody dla innych, własną pracą bez wyzysku17. Natomiast charakterystyczną cechą liberalizmu jest chęć eksploatacji ludzi, chęć traktowania ich pracy jak swojej własności. Liberalizm to doktryna ekonomiczna ludzi uprzywilejowanych, dzierżących niepodzielną władzę gospodarczą, finansową i polityczną. Doktryna, którą absolutyzują, szczególnie w kontaktach z innymi, po to, aby eksploatować narody. Liberalizm to samowola najbogatszych potwierdzona w sugestywnej teorii. Konkurencja, to wyzwanie do walki, lecz z góry wiadomo, kto przegra. A przegrany sam jest sobie winien; bo okazał się po prostu gorszy. Tak oto najbogatsi podporządkowują sobie świat. Tymczasem w kapitalizmie, jak wszędzie, rozwój i postęp dokonuje się dzięki ludzkiej pracy, ludzkiej twórczości i ludzkiej etycznej postawie. To pracownicy cierpliwie znoszący obciążenia pracą i często niesprawiedliwy podział dóbr, przyczyniają się do ogólnego podnoszenia poziomu życia. Rozwój nie jest efektem ludzkiego egoistycznego dążenia do bogactwa, ale wytrwałej i cierpliwej pracy; dążenia do dobra w codziennym wysiłku.

 

Wkrótce przedsiębiorcy, bankierzy i finansiści pozbawieni romantycznych złudzeń; czyli wszelkich etycznych ideałów, znaleźli ludzi, którzy mieli zniwelować pozytywne znaczenie idei Smitha, czyli oparcie koncepcji wartości na ludzkiej pracy. Zaczęto głosić hasła, iż to nie praca, ale zaoszczędzony kapitał jest najważniejszą przyczyną produkcji, a więc i wynikającego z niej bogactwa. Tak uzasadniano fakt niemiłosiernego wprost wyzysku robotników. Teorie te miały za zadanie legitymizować przejmowanie zysków przez kapitalistów. Miały się do tego przyczyniać poprzez sterowanie ludzką świadomością i prawem. Robotnikom wypłacano pensje z trudem pokrywające koszty utrzymania. Zysk przywłaszczał sobie właściciel kapitału, będący zazwyczaj liberałem, czyli zwolennikiem wolności. Należy dodać; wolności do przywłaszczania sobie efektów cudzej pracy.


Z czasem ludzie kierujący się chciwością połączyli liberalizm ekonomiczny z merkantylizmem. Oficjalnie głoszą wolność handlu, ale są to hasła upowszechniane jedynie w krajach, które chcą zdominować. Jednocześnie, chronią barierami celnymi swoją gospodarkę, tak aby mogła się obronić np.: przed zdrowszą, smaczniejszą i bardziej naturalną żywnością z zagranicy.

 

Trzeba także obnażyć intelektualną nędzę twierdzenia uzasadniającego prawo do przejmowania zysków za pomocą podkreślania funkcji kapitału. Mówiono; że owszem robotnicy pracą tworzą dobra, więc one się im należą, ale dodawano, że przecież kapitał, którego dostarcza przedsiębiorca to właśnie robotnicza praca, tyle, że skumulowana w pie-niądzu, wyrażona w formie symbolicznej, liczbowej. Wiedząc o tym, że kapitał to skumulowana, ale i przywłaszczona cudza praca, teoretycy ci, chcieli po prostu powiedzieć, że ten, kto raz sobie coś przywłaszczył, może nadal to czynić do woli, a ludzie nie powinni przeciwko temu protestować. Takie nędzne myślenie nie zlikwidowało pozytywnego znaczenia teorii Adama Smitha, czyli szacunku dla pracy. Gdyby Smith, mając taki szacunek dla pracy, opowiedział się za realizacją w ekonomii zasad dobra powszechnego poprzez realizowanie w prawie gospodarczym, zasad etycznych, byłby geniuszem. Tak jednak się nie stało, a jego szacunek dla pracy, zagubił się w przewrotnych spekulacjach na temat dbałości o własny interes. Dzisiaj liberalne techniki przywłaszczania sobie cudzej własności (np.: tzw. prywatyzacja) są znacznie bardziej wyrafinowane.


Teorię Adama Smitha podważyła praktyka finansowa. Można powiedzieć, że zasady emisji pieniądza całkowicie uchyliły teorię wolnego rynku, gdyż bogactwo stawało się udziałem nie tych, którzy produkują dobra i wygrywają w konkurencji, ale przede wszystkim tych, którzy udzielają kredytu tworząc substytut pieniądza. Idee szkockiego ekonomisty są chętnie wykorzystywane przez liberałów, jako uzasadnienie prawa jednostek do indywidualnego bogacenia się oraz jako uzasadnienie dla nawet skrajnego zróżnicowania majątkowego wśród ludzi. Wmawia się ludziom, że najzdolniejsi i najbardziej przedsiębiorczy mają prawo do uprzywilejowania majątkowego, zapominając, że zgromadzone przez nich w nadmiarze dobra są jednocześnie pozbawianiem innych ludzi przestrzeni ekonomicznej i życiowej. W całkowitej sprzeczności do tej ideologii pozostają słowa Jezusa (Pokój z Nim): Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym.18.


Dzisiaj, ze względu na patologię globalizmu, nawet wśród jego kryty-ków rodzi się nostalgia za wczesną fazą kapitalizmu; opisaną przez Smitha i za prawdziwie wolnym rynkiem. Trzeba jednak pamiętać, że dzisiejszy kapitalizm globalny i korporacyjny przyszedł na świat właśnie w czasach Adama Smitha. Nie było to nic innego jak dzieciństwo kapitalizmu. Dzisiaj dojrzały i bezwzględny kapitalizm praktyczny egoizm oparty na prywatnej własności kapitału i lichwie, ukazuje w pełni swoją niszczycielską naturę. Naprawa stosunków gospodarczych i finansowych, to nie powrót do dzieciństwa kapitalizmu, ale budowa ogólnoświatowej cywilizacji, opartej na etyce i autentycznej duchowości.

 

Aby tego dokonać potrzebne jest określenie na nowo misji ekonomii. Sformułowanie celów, jakim ekonomia i gospodarka mają służyć. Jest to nic innego jak stworzenie metaekonomii uświadomienie sobie pozytywnych wartości, zakładanych przez ludzi, realizowanych później w teorii i w praktyce, czyli w działalności gospodarczej oraz finansowej. Metaekonomia powinna wyznaczać cele i perspektywy rozwoju dla makroekonomii i mikroekonomii. Metaekonomia19 likwiduje rozdział ekonomii od nauk humanistycznych i od sfery wartości także rozdział od sfery wartości religijnych. Cele ekonomi mogą być i powinny być uzgadniane w perspektywie najważniejszych wartości dla człowieka i całej ludzkości, a więc w perspektywie wartości religijnych i etycznych.


Dbałość o własny interes to motywacja szeroko rozpowszechniona we wspólnocie ludzkiej i na tej motywacji został zbudowany i rozpowszechniony liberalizm. Jednak taka motywacja nie jest odpowiednia do zbudowania sprawiedliwych stosunków społecznych. Są inne wartości znacznie bardziej pożądane i wystarczająco powszechne, aby się na nich oprzeć realizując pozytywną wizję społecznej i gospodarczej harmonii. Tymi wartościami są troska, odpowiedzialność, poczucie godności człowieka, solidaryzm społeczny. To wszystko, płynie z wiary i miłości do Boga, do bliźniego i do siebie samego.


Przejście w ekonomii od egoizmu i chciwości do troski o dom, najle-piej rozpocząć od porzucenia lichwy. Dobrą okazją do tego jest szybki rozwój bankowości bezodsetkowej, realizowanej w krajach islamskich od 1975 roku20.


Nawiązując do dzieła Adama Smitha, możemy poprawić” cytowany wcześniej fragment, ukazując charakter rzeczywistych i pozytywnych zależności pomiędzy naturą ludzką a  gospodarką:


Człowiek [...] w cywilizowanym społeczeństwie potrzebuje nieustannie współdziałania i pomocy wielkiej liczby ludzi, podczas gdy całe jego życie wystarczy zaledwie, by pozyskać przyjaźń kilku osób. [Dlatego należy oprzeć wzajemne relacje ludzi w społeczeństwie na pozytywnych wartościach etycznych wynikają-cych z duchowości. Także prawo gospodarcze i finansowe powinno opierać się na uniwersalnych wartościach religijnych i humanistycznych, na poszanowaniu ludzkiej godności i stwarzaniu ludziom równych szans w dostępie do środków finansowych]. Człowiek prawie ciągle potrzebuje pomocy swych bliźnich i [zazwyczaj znajduje ją] w ich życzliwości. Jest [jeszcze] bardziej prawdopodobne, że nakłoni ich do pomocy, gdy potrafi przemówić do ich [poczucia przyzwoitości] i pokazać im, że jest dla nich samych korzystne, by zrobili to, [o co ich prosi. Ludzkie zachowanie rządzi się zasadą wzajemności; człowiek czyniąc dobro otrzymuje je także od innych ludzi]. Każdy, kto proponuje drugiemu jakiś interes, postępuje w ten sposób. Daj mi to, czego ja chcę, a otrzymasz to, czego ty chcesz [...] Nie [tylko] od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz [także] od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie [tylko] do ich humanitarności, lecz [także do ich poczucia przyzwoitości i troski o drugiego człowieka] i [...] mówimy im [nie tylko] o naszych własnych potrzebach, lecz [także] o ich korzyściach [jakich mogą doświadczyć od nas i innych solidarnych ludzi, zespolonych miłością do Boga i bliźniego. Wszyscy zależymy od łaski Boga, od naszej pracy i pracy współobywateli, od norm etycznych, które szczerze wyznajemy i realizujemy]. Jedynie [człowiek arogancki i pozbawiony inteligencji twierdzi, że nie zależy głównie; od łaski Bożej, od stanu środowiska naturalnego21 i od solidarnego wysiłku] współobywateli.


Kiedy stwierdzimy, że dobro we wspólnocie występuje w ograniczonym zakresie, nie powinniśmy rezygnować z dążenia do niego, pocieszając się tym, że może ono wyniknąć nawet i z egoistycznych działań tak jak to uczynił Adam Smith. Lepszym rozwiązaniem jest tworzyć takie warunki życia społecznego, które będą budowały w ludziach dobroć a nie chciwość. Opowiedzenie się za dbałością o własny interes jako źródłem korzyści powszechnej, prowadziło do gloryfikowania dbałości o własny zysk, a to z kolei do racjonalizacji chciwości i lichwy. Dzięki dziełu Adama Smitha udało się ludziom chciwym przedstawić chciwość w dobrym świetle. W ten sposób, starania ludzi chciwych, aby chciwość ustalić pomiędzy ludźmi odniosły znaczący sukces. Stało się to, przed czym już w siódmym wieku przestrzegał Muhammad (Pokój z Nim): Wszechmocny nienawidzi człowieka twardego i wyniosłego. Chciwi, chcieliby chciwość pomiędzy ludźmi ustalić, oni chowają bogactwa, któremi ich niebo obsypało...22.



PONURA NAUKA



Kult osobistej korzyści zdominował myślenie ekonomiczne. Było to zastąpienie dawnych doktryn religijnych opierających się na głoszeniu boskiego ładu i społecznej harmonii, programem działania faworyzującym ludzi przedsiębiorczych i naturalny egoizm. Ład, którego nie udało się osiągnąć w dogmatycznej religii (wojny religijne), miał zostać zrealizo-wany poprzez zaakceptowanie ułomnej natury człowieka (poszukującego w pierwszej kolejności korzyści własnej) i oparcie na niej gospodarki. Wiązało się to z prymatem gospodarki i ekonomii angielskiej, a w płaszczyźnie idei religijnych: z uznaniem za dobro korzyści wybranych ludzi, w miejsce dawniej głoszonej, (ale nie realizowanej) korzyści powszechnej. W Teorii uczuć moralnych na próżno możemy szukać imienia Jezusa (Pokój z Nim) i postulatu miłości bliźniego nie ma ich tam. Adam Smith napisał swoją książkę o moralności bez powoływania się na człowieka, który głosząc Słowo Boże wzniósł etykę i moralność na najwyższy poziom duchowy. Tym bardziej więc nie ma idei chrześcijańskich w jego ekonomii.


W angielskim, chrześcijańskim społeczeństwie, na gruncie ekonomii zakorzenił się praktyczny egoizm. Dualizm: korzyść wybranej grupy a korzyść powszechna, to ekonomiczny wyraz sprzeczności pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem. Sprzeczność ta rozwija się nadal i na przestrzeni dziejów doprowadziła w ekonomii do sprzeczności pomiędzy pracą a kapitałem, pieniądzem a jego substytutem (oprocentowanym długiem), gospodarką realną a gospodarką wirtualną.


W teoriach ekonomicznych zaczęto formułować prawa na wzór nauk przyrodniczych. Tymczasem tzw. prawa w ekonomii to nie obiektywne prawo przyrody, ale świadoma, celowa działalność człowieka, ludzka wola i wybór. Przykładem może być tzw. prawo Kopernika-Greshama; Zły pieniądz wypiera lepszy23. Jeżeli w obiegu znajdują się monety o różnej zawartości szlachetnego kruszcu (złota lub srebra), te lepsze wkrótce znikają z obiegu, bowiem ludzie je gromadzą (tezauryzują). Czy jest to prawo czy raczej opis sytuacji zawierający stwierdzenie finansowego nadużycia? Określając sytuację, w której finansowe oszustwo jest potraktowane jako rzecz normalna, a nawet służy do sformułowania prawa, legalizuje się w świadomości człowieka fałszerstwo i posługiwanie się sfałszowanymi pieniędzmi. Co z tego, że zachodzi prawidłowość gromadzenia oryginalnych, nie sfałszowanych pieniędzy, a posługiwania się pieniędzmi sfałszowanymi, o mniejszej zawartości kruszcu. Nie jest to prawo, z którym warto się liczyć, tylko przestępstwo, które powinno się ukrócić lub któremu warto zapobiec np. wymieniając pieniądze na banknoty lub monety z metali pospolitych.


Podobnie jest z tzw. spiżowym prawem płacy: płace są zawsze utrzymane na poziomie potrzebnym do przeżycia. W myśl tego prawa: Jeżeli zarobki spadają poniżej poziomu potrzebnego do przeżycia, robotnicy nie są zdolni do pracy ani do rozmnażania się [lepiej było napisać wprost: wymierają]; gdy zarobki rosną powyżej tego poziomu, wzrasta liczebność populacji robotników, a zwiększona rywalizacja o pracę znów spycha zarobki na poziom konieczny do przeżycia.24 Absurd powyższego twierdzenia polega na tym, iż poziom zarobków spostrzegany jest jako główne i jedyne kryterium przyrostu naturalnego. Poza tym według tego prawa: bieda jest nieunikniona. Podnosząc ludziom zarobki, decydent; przedsiębiorca (lub pośrednio bankier emitujący pieniądze), zwiększy tylko obszar nędzy, która przecież z czasem, nieuchronnie nastąpi. Tak więc decyzja o braku emisji pieniądza w myśl tego prawa jest wręcz błogosławieństwem, które zmniejsza ilość przyszłych ludzkich tragedii. Tak oto ekonomia (bez względu na prawdziwość lub fałsz tych twierdzeń) stawia emitenta pieniądza w roli selekcjonera populacji. Za pomocą poziomu emisji miałby on sterować liczebnością wspólnoty. Niestety nie jest to tylko sarkazm, jest to rzeczywistość, stosowana przez zwolenników twardego kursu ekonomicznego. Obecnie często udaje się emitentom ograniczyć przyrost naturalny po-przez brak emisji i gospodarczą stagnację wywołaną tym brakiem.


Kierowanie się zasadami arytmetyki politycznej i statystyki, bez względu na normy etyczne jest wyjątkowo niekorzystne dla rozwoju człowieka. Promuje ono moralną przeciętność i miernotę”. Kiedy za rzeczywiste uznamy to, co najbardziej powszechne, podważamy zasadność istnienia tego, co jest równie realne, ale co odbiega od statystycznej normy i co często jest znacznie bardziej wartościowe. Jest to rezygnacja z dążenia do ideału. Jest to mechanizm spychający ludzkość w objęcia etycznej przeciętności i niskich motywów działania, które są wymuszane na ludziach poprzez zasady przyjętej lub raczej narzuconej ekonomii i polityki finansowej. Nie jest to przezwyciężenie impasu dogmatycznych religii, ale upadek w większe zło.25


Przykładem takiej etycznej przeciętności i niekorzystną zasadą wprowadzoną jako zjawisko pozytywne jest ekonomiczna konkurencja. W miejsce dążenia do dobra i harmonii została wprowadzona zasada konkurencji, przedstawiana ludziom fałszywie jako dobrodziejstwo. W rzeczywistości konkurencja wcale nie służy konsumentom, bowiem są oni przede wszystkim ludźmi. Wiąże się z wyzyskiem, którego ofiarą padają ludzie jako pracownicy: im niższa płaca tym niższa, konkurencyjna cena. Konkurencja wiąże się często z olbrzymim marnotrawstwem: bankructwa solidnych firm nie wytrzymujących konkurencji z gospodarczymi kolosami lub przedsiębiorcami stosującymi metody nieuczciwe. (Nie ma natomiast prawie żadnej konkurencji z prywatnymi bankami kreującymi bez wysiłku substytut pieniądza). Największy koszt tej nieustannej i niepotrzebnej gospodarczej walki, to ludzki stres, nie-pewność, nadmierne obciążenie pracą przy jednoczesnym programowym bezrobociu dla innych; stanowiących rezerwową armię pracy.


     Społeczeństwo oparte na normach statystycznej ekonomii, to społeczeństwo zorganizowane irracjonalnie. Jest to upadek oficjalnej ideologii Oświecenia. Rozum jest w nim podporządkowany obłędnej pogoni za zyskiem. Zysk niweluje wszelkie inne normy, szczególnie etyczne. Zysk i kapitał staje się bogiem w takim społeczeństwie. Żydzi nazywają człowieka, który potrafi osiągnąć zysk: mądrym. Jednak zachowanie zgodne z prawem statystycznym i wykorzystujące jego zasady to spryt a nie mądrość. Spryt właściwy jest ludziom na jurydycznym etapie rozwoju duchowego. Mądrość jest oparta na ideach dobra absolutnego i wiąże się z realizacją etycznych ideałów, a nie norm przeciętnych, ustalonych życiowym zwyczajem.


Pogoń jedynie za własną korzyścią, za zyskiem, była zawsze czynnikiem destrukcyjnym. Czasami dotyczyło to monarchii lub feudalnego duchowieństwa, ale później chciwość stała się postawą typową i zalecaną przez reprezentantów kapitału. Brytyjski filozof i historyk, Thomas Carlyle (1795-1881), nazywał taką ekonomię: ponurą nauką”26. Dzisiaj ekonomia nie musi być ponurą nauką. Aby przestała być taką, nie wystarczy reformowanie jej liberalnych mechanizmów, gdyż wartości liberalne; bogactwo i zysk są złudne. Trzeba ukazać oczywisty związek ekonomii z wartościami etycznymi i wypracować sposób ich realizacji poprzez racjonalną politykę finansową.


Aby tego dokonać należy rozpoznać miejsce ekonomii w systemie nauk, jej miejsce w ludzkiej praktyce oraz jej powinności wobec człowieka.



Jacek Andrzej Rossakiewicz




1 Cytat na podstawie Kroniki Chrześcijaństwa, wyd. cyt., s. 218.

2 Karol Gide, Zasady ekonomii społecznej,  Poznań 1921, s. 15.

3 Tamże.

4 Tamże, s. 16.

5 Por. tamże, s. 15.

6 Cytat za: Wacław Stankiewicz, Początki szkoły klasycznej, Warszawa, 1977, s.10.

7 Wacław Stankiewicz, Początki szkoły klasycznej, Warszawa, 1977, s. 19.

8 Tamże, s. 11.

9 Tutaj Petty kreuje arbitralnie umowne kryterium.

10 Tamże, s. 16.

11 Tamże, s. 23.

12 Tamże, s. 28.

13 Adam Smith, Teoria uczuć moralnych, 1989, s. 272-3.

14 Adam Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, Warszawa 1954, s. 21-22.

15 Por. Fair Trade, http:// www.sprawiedliwyhandel.pl

16 David Hume, Badania dotyczące zasad moralności, Warszawa, 1975, s. 10.

17 [...] sprawiedliwość nadaje każdemu człowiekowi uprawnienia do owoców uczciwej pracy oraz uczciwego uzyskania tego, co dziedziczy po swoich przodkach. John Locke, Dwa traktaty o rządzie (1689).

18 Mat. 23:11 BW.

19 Termin ten po raz pierwszy pojawia się u niemiecko-szwajcarskiego myśliciela i ekonomisty  Wilhelma Röpkego. Jest w jego pismach związany właśnie z rozpatrywaniem celów ekonomii. Röpke stosował ten termin dla teoretycznego pogodzenia liberalizmu z interwencjonizmem państwowym. Por. Piotr Dardziński, Kapitalizm uporządkowany, (w:) Pro Fide Rege et Lege, 2003, Nr 4/47. W niniejszym tekście termin ten ma o wiele szersze znaczenie ponieważ powstał niezależnie. Chodzi w nim o wypracowanie ekonomii w oparciu o najbardziej pozytywne wartości religijne chrześcijaństwa i islamu. Liberalizm jest przeciwieństwem takiej opcji, jest realizowany dla potrzeb reprezentantów tendencji trzeciej.

20 Por. Bankowość bez odsetek?, CXO, 11/2003.

21 Stanem środowiska naturalnego Adam Smith, nie musiał się przejmować w XVIII wieku, ale to właśnie dążenie do zysku rozumianego jako własny interes, stało się w XX wieku główną przyczyną dewastacji środowiska.

22 Koran, 4:41 (TB).

23 Pierwszym człowiekiem, który sformułował tę zależność był polski duchowny, Mikołaj Kopernik. Zrobił to zanim wsławił się w astronomii.

24 Robert Steward Idee, które ukształtowały świat, Warszawa 1998, s.124

25 Zupełnie inne idee ekonomiczne dominowały w tym czasie na kontynencie. Francuski postępowy arystokrata Pierre Le Pesant sieur de Boisguillebert (1616-1714) doceniał rolę dóbr realnych. Stwierdzał, że państwo jest bogate ilością dóbr konsumpcyjnych. To one decydują o poziomie życia obywateli. Uważał, że powinna istnieć równowaga między wydatkami i konsumpcją wszystkich klas społecznych. Zaś pieniądz powinien być niewolnikiem handlu a nie jego panem Religijny i gospodarczy antagonizm pomiędzy Anglią a Francją ujawnił się także w ekonomii. Liberalizm i jego idee wolnościowe zostały zaszczepione społeczeństwu francuskiemu sto lat później najpierw przez niezależnych intelektualistów jako światopogląd, a ostatecznie poprzez rewolucję francuską, która okazała się anty-francuska.

26 Por. Geofrey Whitehead, Ekonomia, Poznań 2001, s. 498.




home

Dokument przekształcony na HTML

za pomocą Pajączek NxG Professional v5.9.1