W imieniu Jego Eminencji Księdza Kardynała Prymasa
dziękujemy za nadesłaną publikację pt.: "Demokracja finansowa".
Ksiądz Prymas gratuluje śmiałego podjęcia tematyki moralnej
i przesyła swoje prymasowskie błogosławieństwo.
z wyrazami szacunku
Ks. Dr Waldemar R. Macko
Kierownik Sekretariatu Prymasa Polski
Warszawa, dnia 29 marca 2003 r.
Krzysztof Lewandowski
Jedność Jedynego Boga
Recenzja książki Jacka Andrzeja Rossakiewicza „Demokracja finansowa”,
Równowaga akceptacji i przebaczania, o którą walczymy w naszych osobistych relacjach,
nie jest możliwa do osiągnięcia w większych społecznościach tak długo,
jak długo pieniądz jest emitowany przez banki jako dług.
Boudewijn Wegerif
Trzy tygodnie temu trafiła w moje ręce książka niezwykła w formie i
treści. Z gałązką kwiecia na okładce - rysunek Marty Radziszewskiej
- i finansami w tytule „Demokracja finansowa” Jacka A.
Rossakiewicza wkracza odważnie w obszar narodowego tabu, czyli
poważnych rozważań na temat etyki doktryny (neo)liberalnej, której
rzecznikami są przedstawiciele najwyższych organów władzy w naszym
kraju – Prezydent, Premier, Szef Rady Polityki Pieniężnej oraz
członkowie większości ugrupowań politycznych. Dodać należy, że na
liberalnych fundamentach wspiera się obecna struktura światowego
pieniądza, a na pro-liberalnych hasłach odbywa triumfalny wjazd
Polski do Unii Europejskiej.
I oto „Demokracja finansowa” podważa główny atrybut
współczesnego liberalizmu, jakim jest oprocentowanie kapitału, zwane
w dawnych czasach lichwą. To ta cecha pieniądza – lichwa –
sprawia, że dobra są rozdzielane nieproporcjonalnie do wkładu pracy
ludzi je wytwarzających. W efekcie właściciele kapitału nie muszą
pracować, aby żyć, gdy utrzymuje ich procent bankowy czy giełdowy.
Żyją z wyzysku. Jest więc lichwa pierwotnym źródłem
niesprawiedliwości społecznej, rozpoznanym przez Jezusa dwa tysiące
lat temu i uwewnętrznionym przez Jego uczniów i spadkobierców Jego
przekazu.
W książce J.A. Rossakiewicza znaleźć możemy wiele cytatów z Biblii
dokumentujących to przesłanie niesione bez zniekształceń przez
pierwszych chrześcijan aż do IV wieku naszej ery. Wtedy to doznało
ono zeświecczenia w wyniku stopienia chrześcijaństwa z polityką
imperialną upadającego Cesarstwa Rzymskiego za czasów Konstantyna
Wielkiego, poganina.
Przekaz o potępieniu lichwy został w ten sposób moralnie zobojętniony i
gotowy do przeinaczenia. Lichwa i oprocentowanie stały się drogą do
świeckiej kariery i mimo wielu zakazów kościelnych rozpowszechniły
się w Europie, a następnie w świecie, głównie za sprawą Żydów,
których zakaz lichwy obowiązywał tylko w ramach wyznaniowej gminy,
czy Lombardczyków, których nie obowiązywały edykty królów
francuskich.
Autor „Demokracji finansowej” rzetelnie dokumentuje powyższą
historię i zwraca uwagę, że także Islam zdecydowanie potępia lichwę,
rozpoznając ją jako źródło moralnego zła, tak więc dwie największe
religie świata optują za jej zniesieniem.
Wraz z napływem złota z Ameryki do Europy rozpoczęła się nie spotykana w
innych kulturach asocjacja pieniądza europejskiego z tym kruszcem,
która w wyniku ekspansji kolonizacyjnej rozlała się na cały świat.
Trwała ona nieprzerwanie aż do połowy lat siedemdziesiątych XX wieku,
kiedy to dolar ostatecznie utracił parytet złota.
To dobrze, że nastąpił proces odłączenia pieniędzy od złota, twierdzi
Autor „Demokracji finansowej”, bowiem złoto – jako
trwały środek tezauryzacji – przyczyniło się do wzrostu
zainteresowania oprocentowanymi lokatami, stając się ogniskiem
bezpiecznej koncentracji kapitału wśród nielicznych i przyczyną jego
niedoborów wśród mas. Można dodać, że rola złota w okresach kryzysów
i wojen polegała na możliwości odtworzenia przez jego właścicieli
przywilejów utraconych w wyniku zakłóceń obowiązującego porządku
prawnego.
Oprocentowanie wycofanego z obiegu kapitału stało się z czasem głównym źródłem
dochodu wśród jego posiadaczy, zwłaszcza od kiedy ustał gwałtowny
napływ złota z zamorskich kolonii. To wtedy – czyli ponad 300
lat temu - zaczęły się też kształtować zręby obecnego, neoliberalnego
systemu prawa, opartego na konkurencji i promującego nieokiełznaną
chciwość. System ten uformował mentalność przemysłowców, bankierów
i polityków, a z czasem i ich wyborców w systemach parlamentarnych,
którą Autor określa mianem mentalności homo rapax (człowieka
zachłannego) i przeciwstawia mentalności człowieka rozumnego,
kierującego się interesem gatunku ludzkiego i imperatywem miłości.
W szerszym kontekście etycznym całego rodzaju ludzkiego, a nie tylko
jego wybranego narodu, należy zdaniem J. Rossakiewicza stawiać
kwestie porozumiewania się gospodarczego ludzi przy użyciu pieniędzy.
W świecie zanikających granic i mieszających się ras oraz orientacji
światopoglądowych anachronizm dualizmu etycznego lansowanego w
kręgach właścicieli kapitału staje się dziś coraz bardziej widoczny.
Narody i rasy wybrane nie istnieją, bo Bóg jest jeden dla wszystkich
ludzi, a Jego miłość nie zna granic. Wybrana jest zatem cała ludzkość
i wśród niej lichwa powinna zostać potępiona – zdaje się mówić
posłanie Rossakiewicza do tradycjonalnie zorientowanych Żydów.
Do tych stwierdzeń dodałbym to, że światowy system ekonomiczny posługuje
się dziś wyrafinowanymi mechanizmami lichwy, jak prawa patentowe i
autorskie, wpływy z tytułu własności ziemskiej czy częściowe rezerwy
bankowe. Zespołowe działanie tych instrumentów prawnych kreuje
niespotykane bogactwo dla nielicznych, tworzone pieniędzmi, które
stanowią długi obywateli, firm i rządów wobec kasty ludzi
uprzywilejowanych. Zastawem hipotecznym tych długów jest dziedzictwo
całej ludzkości wypracowane przez tysiąclecia oraz nieodnawialne
zasoby surowcowe planety. Pierwszą pochodną starej lichwy jest zaś
dziś kreacja przez banki pustego pieniądza dłużnego, zwanego dla
słodkiej niepoznaki kredytem.
Lecz książka J. Rossakiewicza to nie tylko diagnoza kryzysu wartości u
homo rapax, ale także próba naszkicowania programu pozytywnego,
opartego na sprawiedliwości, rozumie i postulowanej przez główne
religie miłości.
Osią tego programu jest narodowa emisja stałego zasiłku dla wszystkich
obywateli kraju, deponowanego w ratach miesięcznych na ich kontach
osobistych. Innymi słowy, jest to propozycja równego podziału dużej
części budżetu narodowego między wszystkich mieszkańców kraju.
Wziąłem szybko kalkulator i policzyłem. Gdyby zaniedbać nasze zadłużenie
zagraniczne i podzielić równo 80 % polskiego budżetu, wypadłoby tego
zasiłku po ok. 5 tys. zł rocznie na obywatela. To sporo. Do dodania
na konta bardziej operatywnych jednostek pozostawałaby jeszcze lwia
część produktu krajowego, czyli załóżmy, że średnio po 20 tys. zł. na
statystyczną osobę, czyli średnio po 40 tys zł rocznie dla każdego
aktywnego zawodowo obywatela, o ile połowę obywateli uzna się za
aktywnych zawodowo. Z założeń tych wynika, że średnie dochody
4-osobowej rodziny wynosiłyby od 1.670 zł miesięcznie (wszyscy
bezrobotni), poprzez 4580 zł (jedna osoba w rodzinie pracuje), do
7.500 zł (dwie osoby w rodzinie pracują). Wizja dość optymistyczna,
oparta na danych statystycznych.
Rządowi pozostawałoby 50 mld zł rocznie na wszystkie wydatki, co dawałoby mu
1.250.000 państwowych etatów, każdy po 40 tys zł rocznie. Przy
50-procentowym poziomie zatrudnienia, pracownikiem budżetowym byłby
zatem co 15-ty zatrudniony. Innymi słowy, budżet dysponowałby ponad
6-cioma procentami krajowych etatów – w sam raz na sprawny
rząd, wojsko, straż, policję, szkoły publiczne i służbę zdrowia.
Resztę opłacaliby sami obywatele.
Wydaje mi się, że wizję tę należałoby kontynuować i uszczegóławiać z zastosowaniem
mechanizmu demurrage, najbardziej ergonomicznego sposobu
pobierania podatku i poddającego się z łatwością całkowitej
automatyzacji. Poprzez wprowadzenie demurrage uczyniłoby się także
zadość postulatowi zniesienia lichwy, co zadowoliłoby zarówno
wyznawców Jedynego Boga, jak i dalekowschodnich zwolenników Jedności.
Polecam „Demokrację finansową” Jacka Andrzeja Rossakiewicza jako
cenną lekturę, gdyż jest napisana z pasją i uczciwością oraz porusza
najgłębsze pokłady intuicji i myśli skierowanych w stronę sanacji
chorej Rzeczypospolitej. Zawiera też wiele ciekawych informacji,
wypełniających luki tej recenzji. Kwestie etyczne mają w rozważaniach
ekonomicznych Jacka Rossakiewicza znaczenie pierwszorzędne.
Krzysztof Lewandowski
KONGRES POLSKI SPRAWIEDLIWEJ i SUWERENNEJ
Zbigniew Dmochowski

|